Z cyklu(2): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto:Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!
DWOISTOŚĆ STOSOWANA
Nieopisanie Zatroskany Panie Redaktorze!
Zachciało mi się podokazywać – jak dziecku. Zamiast warząchwią walnąć w garnek, sitko jak hełm założyć na głowę, lizakiem słodkim myśli zająć, walnąć nogami w kałużę… zachciało mi się Internetu. Gorzej! Wiedzy lokalnej zaczerpnąć chciałem, jak żywej wody ze studni miejscowego życia – i się zaczęło. Z przeróżnych miejscowych portali, rzuciły się na moją osobowość tytuły. Aliści istniejąca w przyrodzie dwoistość kazała mi z lewej strony przyswajać, a z prawej komentować − takie dokazywanie, zabawa – dwoistość stosowana. Szło mniej więcej tak:
− „Czy Sądecczyźnie grozi trąba powietrzna?” // Jerychońska już jest, ale nieszczęścia chodzą parami.
̶ „Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni ̶ mamy twarde dowody!”. // Chyba tylko po męskiej stronie.
̶ „ Absolutorium dla burmistrza wisi na włosku”. // Czyżby burmistrz nie był ważniejszy?.
− „Przyszła rewolucja do dowodów osobistych”. // A zapukała, czy tak na rympał?
− „Będzie gorąco jak w piekle w Nowym Sączu”. // Konieczny egzorcysta!
− „W pięć minut to można wypić i zakąsić” // A w trzy minuty to w odwrotną stronę?
− „O pielęgnacji piekarnika” || Przewijanie, pudrowanie, oliwka, a jakie pampersy?
− „Sokrates w Nowym Sączu” || O rany! Żywy?
− „Jeden dzień – wiedza na całe życie” || Zawsze wierzyłem w polską edukację.
− „Radni skołowani, ale spolaryzowani” || To jak? Wstrząśnięci, ale niezmieszani?
I tak dalej – i tak dalej. Zachichotała dusza moja wraz z wątrobą i wszystkimi innymi wątpiami.
Przy okazji dwoistości tytularnej (patrz wyżej) wdepnąłem w tematy zasadnicze. Otóż Miłościwie Nam Panujący Prezydent Miasta NS otrzymał – i to nie byle jak. Sam jeden zgarnął dwa: absolutorium i wotum. Początkowo sądziłem, że to drugie zawisło na jego szyi w intencji błagalnej lub dziękczynnej, ale nie. Tym razem Prezydentowi Miasta nie wisiało tylko „mu zaufało”, chociaż nie wszyscy radni byli „za”. Chwała im za to, czy potępienie? Ołtarz, a może smoła – dwoistość stosowana.
Aktualnie Miłościwie Nam Panujący trzyma się mocno stojąc na straży mojego, twojego i swojego dobra wraz z przynależnościami. Aliści jego szczere wyznanie medialne zrobiło na mnie piorunujące wrażenie: „…najbardziej lubię zapach świeżego asfaltu nad ranem…”. I co – romantyk! Zestawienie poranka, zapachu i asfaltu to coś jak czaszka i filozofia na scenie („być albo nie być”) tyle, że w prowincjonalnym wydaniu – dwoistość stosowana.
Nieoczekiwanie z niebytu wychynął „były” – czyli kiedyś Miłościwie Nam Panujący. Nieobecność „byłego” jakoś miasto przetrwało. Co więcej dalej jest – mimo nieustającego pasma sukcesów teraz Miłościwie Panującego.
Pojawienie się „byłego” urosło do rangi wydarzenia. Ponoć, kiedy był już „byłym”, zeznał hienom lokalnego dziennikarstwa, że on już nie, że nigdy, że on już antyczny jak szlachetny kamień. A jednak … „tak będę kandydował w przyszłorocznych wyborach na prezydenta miasta”. Znakomicie! Tym razem powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów zyskało ludzką twarz!
I tak sobie Nieopisanie Zatroskany Panie Redaktorze w tym Internecie podokazywałem. Nie żebym się jakoś sumitował – przeciwnie, zabawnie było…i będzie. Czasami wyjścia nie ma − bywa, że pogrzeb rozumu humorystycznie potraktować trzeba − dwoistość stosowana. Czego sobie i Panu Redaktorowi, z rozbawieniem, serdecznie życzę.
Ze szczerym itd. Ja – Adalbert Necma
PS
A do „szopki parkowej” na sceniczne (w czasie wakacyjnym) ściąganie portek Pan się wybiera? Według miejskich zapowiedzi Kultura będzie tam uchachana! W bonusie kolorowa fontanna!





