Strona główna Twoje miasto

Ja – Adalbert Necma: facet Orny napier—a!

Z cyklu(16): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto: Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!

Kulturalny do bólu Panie Redaktorze!

Czy Pan to słyszał, przeczytał, zna? Pojawił się „błyszczek”, „świecidełko”, „latarek”, a nawet „reflektorek” kabaretowy – po prostu „Orny”. To prawdziwa rewelacja! Ludzie na jego widok „klaszczają” oraz „śmieszają się”, ile wlezie. Ostatnie słowo jest zwulgaryzowaną formą wyrażenia: wejść, wchodzić – w tym wypadku na scenę. Nie jest ważne jak (może go wnieśli), w każdym razie facet „Orny” znalazł się na podwyższeniu i stanął.

A przecież mógł: zrobić szpagat, zamachać palcem w lewo, a kciukiem odwrotnie, znacząco poszurać butem, zmarszczyć brwi i czoło, a nawet wbić się świdrującym spojrzeniem w tłum oczekujący i spragniony. On mógł – nie zrobił. Nawet nie milczał; on „zakonferansjerował” – ustnie oraz dźwiękowo razem. Popatrzył oczami, przystawił ręką mikrofon do twarzy – drugą wsadził do kieszeni spodni, lekko podwijając poły rozpiętej marynarki. Prawą nogę ugiął w kolanie – wyprostował. Lewą rękę wyciągnął do przodu – cofnął. Ułożył ją wzdłuż górnego tułowia – nie dyndała. Na jego głowie dumnie tkwiła czapka typu nocnik – od czubka do potylicy. Wysokie czoło zlało się z obfitością twarzy oraz innych części ciała. Przemówił:

„Zapowiadałem Krzysztofa Krawczyka, Krzysztof Krawczyk nie żyje. Zapowiadałem Jerzego Połomskiego, Jerzy Połomski nie żyje, zapowiadałem Zbigniewa Wodeckiego, Zbigniew Wodecki nie żyje. Marzę o tym, żeby zapowiedzieć Jarosława Kaczyńskiego.”

Spazm radości, wśród publiczności – poezja rymowana. Już po koncercie facet „Orny” łaskawie dorzucił:

Reklama

„Życzę panu Kaczyńskiemu długiego życia. Mam nadzieję, że resztę życia już niebawem spędzi w więzieniu. W związku z tym życzę mu, żeby był zdrowy, bo chcę, żeby odpowiedział za te wszystkie akcje. Za stworzony przez siebie układ przestępczy, który pozwala na afery wizowe i inne. Mam nadzieję, że odpowie przed sądem. Jeszcze raz życzę mu długiego życia, bo mam nadzieję, że spędzi je w zakładzie karnym” — skomentował. I na „odchodnym” wygłosił:

„ wypowiedź powinno się odczytywać jako… tekst literacki. Sugerowanie, że czegoś złego życzyłem panu Kaczyńskiemu, jest błędem. Można nawet przeprowadzić analizę literacką tego tekstu. Jeśli ktoś się dopatruje w tym czegoś złego, to sam ma złe intencje.”

No…!

Facet „Orny” jest nie tylko „dźwiękaty”, ale i „pisaty”. Na dodatek książkowo dostępny dla szerokich mas ludowych oraz publiczności. Wspiera go grupa medialna Agora SA. do której należy podziemna, represjonowana i szykanowana okrutnie Gazeta Wyborcza. Nic to – ważne, że w tym „ciepełku” facet „Orny” wydał z siebie, na papierze i elektronicznie, cudo literackie o nazwie „Polska bez gaci”. A tam (podaję fragmenty świadomie wyrwane z kontekstu):

„…bądźmy w tych potwornych czasach dla siebie choć trochę mili i sympatyczni. Pamiętajmy o podstawowych zasadach, które czynią z nas ludzi. Pamiętajmy choćby o swoich bliskich, o przyjaciołach i sąsiadach. Myślmy o nich dobrze. Pomagajmy słabszym. Wspierajmy potrzebujących. […] no i czytajmy, czytajmy, czytajmy, bo nagle okazało się, że życie to nie sen Calderona ani żart Kundery, tylko dzieło konstruktora kruchych rusztowań”.

No to poczytajmy:

„Dla wszystkich jest jasne, że Kaczor się zagubił, że to on podpalił Polskę, a teraz nie wie, co zrobić, i jedyne, co wymyślił, to wysłanie bojówek partyjnych na młodzież”

„Te wszystkie fantastyczne […] hasła wypisane mazakami na kartonach – „Kot może zostać – reszta wypierdalać”, „Jarek, zaadoptuj jakieś dziecko. Andrzej się nie liczy”, „Urodzę wam lewaka”, „Strach się ruchać”, „Został tylko anal” […] (to) pierwiastek wolnościowy, zabawowy i humorystyczny”

„Robi się telewizję dla jednego Polaka. Tego starszego pana z Żoliborza, który jest chodzącym magazynem zawiści i żółci”.

„Sympatycy brunatnej siły przydadzą się Jarkowi, bo przywykli wykonywać rozkazy”.

Jest tego dużo, dużo więcej, ale „dobry żart tymfa wart”, co może oznaczać, iż należy stopniowo i z umiarem przyswajać subtelność tych żartów. Przyjęcie większej dawki grozi sepsą lub trwałym kalectwem.

No…!

Na ostatek coś wspaniałego – to facet „Orny” oczywiście:

Władza ma gacie pełne strachu. Podobno Mateusz nosi pampersy po Jarku. Nazywają to braterstwem kupy. Bo kupy nikt nie ruszy.

No cóż – facet „Orny” pampersów zapewne nie nosi, tylko same spodnie, a w nich wszystko to, co (według niego) posiadają ci, których osobiście wymienia.

No…!

Już widzę minę nadzwyczaj kulturalnego Pana Redaktora i słyszę jego lekką przyganę wyrażoną tonem słodkim, acz zdecydowanym. Po co ?

Otóż spieszę i wyjaśniam, że to wszystko z powodu ochrony kabaretu oraz lokalnie, z powodu „Jesieni”, podobno kulturalnej (patrz NS – taka akcja z Ratusza). W programie wydrukowanym w kolorze i pod patronatem urzędującego Prez. Miasta (litery białe, a tło czerwone) są wymienione kabarety (napisano, że będzie też stand-up). No to szukam, szukam i … nie znajduję – wymieniam: Kabaretu Starszych Panów (brak usprawiedliwiony), Piwnicy pod Baranami (żyją), z młodszych Mumio (występują) – a bilety na to, co zapowiedziano (chociaż na nazwanie ich kabaretami nie zasłużyli) po dwie stówy. I najważniejsze – tam nie ma faceta „Ornego”!!! Przecież on, sam jeden, w pojedynkę, mieści się w każdej kategorii. Już samo jego wskazanie podnosi rangę imprezy, nie mówiąc o występach. Brak faceta „Ornego” to lokalny skandal. Przecież w tym mieście (NS) mógł on coś powiedzieć, zaśpiewać, zatańczyć, zarecytować, zarobić kasę i obwieścić. Zaprzepaszczona została szansa na sukces, na to, żeby NS „wylatać” ponad poziomy. Zresztą …cała ta „Jesień” – podobno kulturalna – podejrzana jest. Czuć swąd z daleka, a nawet swąd ciągnie się z bliska!

No…!

Czy pan, Panie Redaktorze, wie, że kiedyś nazywano NS miastem kabaretów (mówiono nawet o ich stolicy). To tu przyjeżdżali „inni” (zawodowcy i amatorzy), żeby się skonfrontować z kabaretami miejscowymi. I często wyjeżdżali „na tarczy”. A stan wojenny w NS wystartował (rozpoczął się) na kabaretonie!! Ale kto to jeszcze pamięta – ja to wyczytałem.

No…!

Na zakończenie kilka pytań i odpowiedzi z lekkim powiewem lokalnym, ale w tak zwanym temacie (pytania i odpowiedzi podaję razem, żeby czytelnik nie cierpiał i się już nie męczył).

  1. Czy facet „Orny” wystąpił w NS na ostatnim maratonie kabaretowym? odpowiedź – NIE
  2. Czy w NS facet „Orny” ma swoją ulicę, ścieżkę pieszą lub rowerową, a może aleję? odpowiedź – NIE
  3. Czy chcesz, żeby facet „Orny” zapowiedział publicznie całą twoją najbliższą rodzinę? odpowiedź – NIE
  4. Czy oranie, które wykonuje facet „Orny” wpłynie na poprawę wiernej masy buraczanej? odpowiedź – NIE

No to teraz niech Pan Redaktor pion złapie – to tak jak jeżdżą windy, a nie jak tramwaje. Czuwa nad nami facet „Orny”, jak Anioł… dozorca. Według niego trzeba odsunąć, żeby przysunąć – w kraju, w mieście, na polu i na dworze. Ma pewność, że kultura w jego wydaniu, (wszędzie i w NS) jest górą… i ciemną doliną – amen.

No…!

O czym, z lekkim niepokojem, ale i nadzieją na odrodzenie kabaretu w NS (artystycznego!) cichuteńko donoszę. Na odrodzenie „Jesieni” już nie liczę – idzie zima.

Ja- Adalbert Necma

PS.

  1. Niesłychanie trudno ująć we właściwe słowa działanie faceta „Ornego”. Stąd moje poszukiwania lingwistyczne (wyrazowe), które mogą wyglądać na idiotyzmy, ale wielkością opisywanej postaci są opromienione – co wszystko usprawiedliwia i wyjaśnia.
  2. Prymitywny język jest tutaj używany celowo. Oddaje on całą istotę (wspaniałą i świetlaną), faceta „Ornego”, ale mu nie dorównuje. Ubolewam.
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj