Z cyklu(3): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto: Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!
KANIKUŁA i „BUŁA”
Nadzwyczaj Wakacyjny Panie Redaktorze!
Kanikuła od psów pochodzi, ale to po łacinie i znaczeń ma parę. Ustalmy, że o wakacje chodzi. Natomiast „Buła” to mój kolega z bliskiego zaścianka. Znaliśmy się „stykowo” bo jego terytorium rozciągało się za moją ścianą – stąd zaścianek. Oba interiory oznaczone były literą M z numerem 2 lub 3 (M2; M3) i zajmowały powierzchnię blokową. Taki polski wynalazek − cztery piętra bez windy. Ów „Buła” był mi bliski (patrz geograficzne usytuowanie) nie tylko z tego powodu. Otóż zdarzyło mi się kilka razy przyłapać „onego” w sytuacji intymnej aczkolwiek dopuszczalnej. Szykował sobie kolację. Wykorzystywał w tym celu nóż prosty, stół nieco krzywy i deskę drewnianą w kształcie świni. Aliści nad tym wszystkim dominowała wielka i jeszcze większa bułka czyli buła. To nad nią odbywało się istne misterium: przecinanie, smarowanie, nakładanie, ściskanie i jeszcze inne, szamańskie z ducha, obrzędy. A „Buła” promieniał. Tego się nie da opisać – to trzeba było przeżyć.
Stopniowo „Buła” upodabniał się kształtem do ogromniastej bułki co stało się taką oczywistą oczywistością jak oddychanie. Nikogo to w bliższym i dalszym otoczeniu nie dziwiło. „Buła” i już – człowiek, nie przezwisko. Owóż rzeczony miał swoją tajemnicę – znikał. Wraz ze wzrostem temperatury rozpływał się w przestrzeni łąk, pól i lasów. Nikt nie wiedział po co, dlaczego i w jakim celu. Nie na długo. Wraz ze stopniowym ochłodzeniem i krótszym dniem jesiennym pojawiał się, jak gdyby nigdy nic. Okrągły jak zwykle − ani mniej, ani więcej.
„Buła” miał jeszcze coś czego mu wszyscy zazdrościli – był wesoły i lubiany. Na jego widok uśmiechali się starcy i dzieci, matki z wózkami i wózki z dziadkami. Po prostu wszyscy. Na dodatek stał się znany. Rozpoznawali go ludzie w najbliższej i najdalszej okolicy. Witali tradycyjnym „cześć” albo „szanowanie”. Pan Redaktor chyba nie, bo był za daleko.
Niestety – po jakimś czasie zaczął znikać na dłużej. Już nie tylko lato, ale i zimy się trafiały, potem rok i lat kilka. Ktoś doniósł, że Włochy, ktoś, że Niemcy, że Anglia, że za Ocean… aż zniknął na zawsze.
Na moją pamięć (a jak u Pana Redaktora?) wpływ mają konkrety obecne tu i teraz. Działa to tak: smak lodów – spacer z Rodzicami; dziura w bucie – tort urodzinowy; czapka futrzana – szczepienie na ospę; skarpetka czerwona – w przedszkolu kasza gryczana… i tak dalej. Sensu to nie ma żadnego, pełna abstrakcja, ale na tym polegają skojarzenia! Tak mam do dzisiaj.
Zdarzyło mi się (jeszcze nie ustaliłem , czy to dobrze, czy źle), że w jeden dzień przejechałem, wieziony w samochodzie, przez dwa ostatnio oddane do użytku randa w królewskim mieście NS. Przyznaję – podobało mi się i wszystko szło (jechało?) ku dobremu gdy nagle z pamięci skojarzeniowej wyskoczyło to – „B u ł a”! Dlaczego? – nie wiem. Po co? – nie wiem. Co z tym zrobić? – nie wiem. Do dzisiaj próbuję zracjonalizować zjawisko, bo być może to jest test na moją normalności (a może nie…?).
Nowa tradycja każe wielkie, mniejsze i najmniejsze inwestycje ochrzcić po świecku. W tym celu używano dotychczas oklepanego Mickiewicza, albo innego Kościuszkę. Ale to już passé! Teraz należy posłużyć się mianem osobowym tego, kto to (tu i teraz) spowodował. Każda oddana inwestycja musi mieć swojego dar-czyńcę, spraw-czyńcę, zarząd-czyńcę na sztandarze a nawet ustawionej tabliczce. Wyremontowano chodnik za przyczyną… (tu wpisać właściwe ). Postawiony budynek dzięki staraniu … (tu wpisać właściwe). Wyasfaltowano ulicę dzięki wysiłkom … (tu wpisać właściwe). Rzeka płynie w korycie dzięki rządom … (tu wpisać właściwe). Jest tego tak wiele, że należy usprawnić. Wystarczy zrezygnować z różnorodności osobniczej i na sztandary lub tabliczki wpisywać tylko jedno, za to znane większości nazwisko. Ja proponuję … (tu wpisać właściwe). Nie, nie, nie! Nie to, o którym myśli wakacyjnie nastawiony Pan Redaktor – nie to. Jednakże zabieg ten można a nawet należy zastosować w lokalnej prasie, miejscowej telewizji, urzędowych sprawozdaniach a nawet na każdym płocie. Skojarzenie wszystkiego z najważniejszym − to jest to!
Ale skąd rondo (jedno, dwa, wszystkie) i „Buła”? Może kanikuła, może dlatego, że okrągłe, może dlatego, że napompowane (czytaj: wypasione). A może mi się (tak jak góralowi) wszystko z … (tu wpisać właściwe) kojarzy? A Panu – Redaktorze?
Ze szczerym itd. Ja – Adalbert Necma
PS.
- Wszelkie, Pana Redaktora i jemu podobnych zacnych osobników, skojarzenia z władzą przeszłą, obecną i przyszłą są nieuprawnione!
- Ewentualna zbieżność z czymkolwiek (też osobniczym) jest przypadkowa i niezamierzona.
- Do kanikuły wrócimy – taki czas.





