Strona główna Twoje miasto

Ja – Adalbert Necma: płać – psia mać!

Z cyklu(20): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto: Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!

Płać – psia mać!

Wielce spostrzegawczy Panie Redaktorze!

Pan widział? Pan zobaczył? Pan wie? Galeria handlowa prawdę Ci powie. Nad najstarszą w mieście widnieje dumny napis: EUROPA II. Od samego początku tak się przedstawia i jest to jedyne miejsce, w którym napisano (powiedziano) prawdę. Usłyszałem o tym podczas spotkania z nadzwyczaj ustosunkowanym aktywistą miejskim, który z radością zakomunikował, że każdą odwiedzającą go osobę z innego miasta, zawozi pod galerię i z dumą pokazuje ów napis, ze stosownym komentarzem: EUROPA DWA. Zapamiętajcie sobie!

Inny aktywista – bardziej podmiejski – powiadomił mnie, że na parkingu otaczającym wspomnianą galerię zostały zamontowane parkomaty, czyli takie maszyny do pobierania wskazanych przez zarządcę opłat. To się zdarza, tu i tam, ale te, wspomniane maszyny, na niektórych klawiszach do przyciskania mają napisy w dwóch językach: polskim i … niemieckim! Idzie nowe Panie Redaktorze! Idzie nowe! Galeria EUROPA DWA w awangardzie!

Wchodzący właśnie w życie ogólny optymizm, pomieszany z ulgą, nie ma tylko nowego, urzędowego i dziennikarskiego (jak zwykle po zmianie) charakteru. Ma też swoją praktyczną ścieżkę – jest nią czas. Chodzi o bezpłatne parkowanie. Tak, tak – każdy parkujący musi wstukać (przez klawisze polskie i niemieckie) czas przyjazdu. Po wyjęciu stosownej karteczki (po polsku!) może udać się na dwie godziny w dowolnym kierunku, a nawet do tejże galerii. Po tym czasie jest gorzej, a nawet fatalnie. Bez karteczki to już prawdziwa katastrofa finansowa – w przyszłości może więzienie. Podobno fryzjer, knajpa i coś tam jeszcze są uprzywilejowanie i awansowane do godzin trzech.

Reklama

Czas na podziękowania. Osobiście (gdybym korzystał) po rękach bym całował zarządzających parkingiem (może galerią?), że pozwolili mi przyjechać samochodem i przez dwie godziny nie płacić, za to, że on tam stoi. Nie dymi, nie pyrka, nie zawadza na drodze, tylko stoi. W tym czasie mogę udać się na zakupy do wskazanej galerii, z zegarkiem w rękach, zębach lub na szyi. Czasomierz może być umieszczony w telefonii komórkowej, ale ona też obserwacji wymaga. Dalej już normalnie – można wybierać, przebierać, narzekać, pluć, chwalić oraz kupować, jeżeli wola taka. Po dwóch godzinach „paszoł won”, ale z szacunkiem do klienta. Ma pani/pan prawo do milczenia, albo do płacenia, za każdą następną jednostkę czasową, wskazaną przez maszynę. Tak jest sprawiedliwie. Rzeczony klient wyjeżdża, a na jego miejsce pojawia się nowy, który płaci, po nim nowy, który płaci, po nim nowy, który płaci i tak przez 24 godziny na dobę przez wszystkie dni tygodnia – w noc i w dzień, słońce, śnieg, mróz i inne gradobicie – maszyna cię nie opuści. Tak być musi – dla dobra pani, pana i wszystkich innych, którzy płacą, po polsku, niemiecku, a zaraz będzie, że po europejsku. Amen.

Podobno zdarzają się takie galerie, które jeszcze nie pobierają, ale one należą do mniejszości i godne są potępienia. Precz z takimi praktykami! EUROPA DRUGA popiera i żąda ujednolicenia. Wprowadzi się jedno prawo dla wszystkich – prawo do płacenia!

Zostawmy galerie i parkowanie. To jest kwadratura koła do sześcianu i trójkąta – nie do rozwiązania. Inne maszyny, ale z tym samym celem, znajdują się na ulicach miasta. Możliwe, że one są bardziej szlachetne, bardziej godne szacunku, bo pobierają do kasy miasta i za przyzwoleniem Jaśnie Panującego Prez. Miasta NS, oraz jego zastępcy. Stopień uczestnictwa „innych” funkcyjnych nie jest dostatecznie upowszechniony. Otóż JP Prez. NS (+zastępca), możliwe, że za sprawą lub przyzwoleniem radnych miejskich, wspaniałomyślnym gestem zezwolił na zatrzymanie się przez dwie godziny (znowu ta dwójka!) bez ponoszenia kosztów. Dotyczy tylko mieszkańców z odpowiednią kartką oraz obowiązkowym samochodem. Bez samochodu kartka też przysługuje, ale postój możliwy jest tylko nogami, chociaż może się odbywać w dowolnym miejscu, nawet chodnikowym, byle bez zakłóceń (pożądane kolejki, bo postój ludzki skupiają). Czasami konferencja, narada, sprawa w urzędzie, nawet „w tym” Ratuszu, się przeciągnie. I co wtedy? Najczęściej trzeba w trybie „patataj – patataj” porzucić wszystko i wszystkich oraz dobiec do najbliższej maszyny obsługującej nasz samochód. Potem już tylko wyrównanie oddechu i możemy uiścić, za pomocą odpowiednich przycisków lub wsadów pieniężnych, ile trzeba. Tyle, że nie wiadomo ile, bo kto jest w stanie przewidzieć jak długo potrwa dokończenie porzuconej przed chwilą sprawy? Nic to – płać, psia mać!

Zachowajmy spokój. Urzędowe wymogi zawsze uciążliwe były i z „urywaniem kieszeni” się wiążą. Gorzej, jeżeli zechcę nawiązać bliższy kontakt typu „człowiek do człowieka”. I on mi się (ten kontakt) przeciągnie, za obopólną zgodą. W trakcie fascynującej wymiany zdań, o wnętrzu i duszy człowieka, dwie darmowe godzin fruną niczym strzała. Przerwać – nie przerwać, płacić – nie płacić? Maszyna najważniejsza? Bo nie o „kasiorę” tu chodzi, ale o drugiego, chodzi o człowieka. A tu JP Prez. NS (+zastępca) wchodzi we mnie ze swoją maszyną i dwoma godzinami. Pan Redaktor wyczuwa?! Psyche moja jest brutalnie gwałcona! Ja domagam się trzeciej, czwartej i każdej następnej, szczególnej godziny, w imię ogólnych praw człowieka – każdego człowieka. A tu nic – płać, psia mać!

Powołując się na powyższe podzielę się skargą prostego, miejskiego człowieka. Otóż zauważył on do mnie, że większość imprez podobno kulturalnych, ale i patriotycznych oraz religijnych, rozpoczyna się zwyczajowo o godzinie osiemnastej. Maszyny „poborcze” działają też do osiemnastej. Po tej godzinie można parkować dowolnie i „bezopłatnie”. Cudo. Tyle, że albo się spóźnimy (dojście, dobieg itp.), albo parkujemy przed godziną i płacimy, albo kartkujemy jeśli stosowną kartką dysponujemy. Można by maszyny wcześniejszą godziną zablokować. Można imprezy rozpoczynać ciut później, ale to trudno zadysponować. Można też wszystko „olać” i pozostać w domu (zalecane).

Jest jak jest – zmienić się nie da; ku chwale miasta, ludzi i ojczyzny. Jednak zapamiętaj człowieku: „czas to pieniądz”. Tanio parkuj tylko w wyznaczonym czasie! Nie chcesz, nie umiesz, nie potrafisz to płać – psia mać! I nie pytaj gdzie reszta (o resztę problemu chodzi).

Opłaty i podatki to fascynująca sprawa. Dawniej król lub inny władca, zawsze krwiopijca, wysyłał umyślnego z drużyną i ten „łupił poddanych”, ile wlezie i ile się da. Potem wrzucał do skarbca, to co nazbierał. Trafiała się czasem odcięta głowa krnąbrnego poddanego, który już – przez szacunek do króla – przeciw podatkom nie protestował. Niestety, cywilizacja zrobiła swoje. Król, albo inny władca, przebrany za państwo, umyślnego już nie wysyła. Siłą łagodnej perswazji, bez obcinania głowy oraz paznokci, przekonał poddanych, żeby sami, w charakterze poborcy obliczali należny podatek (pit, cit, bit, mit, kit itp.) i sprawnie odprowadzali go do królewskiej, czyli państwowej, miejskiej, gminnej kasy (zeznania i wpłaty podatkowe). I to się cywilizacyjnie bardzo udało! To działa do dzisiaj – absolutnie!

Spokojnie – Panie Redaktorze. Ja staram się być osobnikiem normalnym – chociaż w lustrze, jak sam na siebie patrzę, na takiego nie wyglądam. Uspokajam – wiem, że to się nie zmieni, ale przynajmniej nie mówmy, jak nas łupią: fajna sprawa. A już w żaden sposób nie rozumiem, jak to jest możliwe, że z dwóch nas gnębiących – więcej lub mniej – wybieramy z radością tego, który bardziej ciśnie. Jak Pan Redaktor nie dowierza, to chwilę poczekajmy.

Na moje i Pana Redaktora szczęście, idzie nowe. Oczywiście ono jest lepsze już z samego założenia – patrz nowe parkomaty i inne europejskie (niemieckie) zamierzenia. Do wyjaśnienia pozostaje: jaka to Europa – która? Na razie trzymajmy się twardo – u nas, jakże dumna, jest EUROPA DWA! Chyba, że przyjdzie nam i za to płacić – psia mać!

Z nowym i optymistycznym, niewątpliwie, pozdrowieniem:

Ja – Adalbert Necma

Ps.

Wszystko co napisałem wiem, z opowieści żywego człowieka. Zbieżność z faktami jest więc przypadkowa i niezamierzona, aczkolwiek prawdziwa. Zawiał wiatr historii – po górach i dolinach się niesie. Czy Pan Redaktor już wie o czym pisać wolno, a o czym nie?

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj