Z cyklu(4): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto: Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!
War,war,war – uf!
Nadzwyczaj rozgrzany Panie Redaktorze!
Obiecałem, że skrobnę liścik (od: skryby!) w czas gorący. No i nadeszła pora – uf! Upał, gorąco, skwar, kanikuła. Nie o Anielkę leczoną w piecu chlebowym chodzi, ale o temperaturę powietrza: prawie Afryka. Anielka i Afryka początek biorą z „A”. To widać, ale nic z tego nie wynika. Jak było, tak jest gorąco − uf!
Daleki jestem od narzekania typu: w zimie za zimno, w lecie za gorąco. Szanowny i rozgrzany Redaktor to zna − tak sądzę. W każdym człowieku śledziennik mały siedzi (to nie od śledzia!). W tych okolicznościach przyrody typu „uf”, trzeba się schładzać: lód, woda, wiatrak, klimatyzator – znamy. Istnieją także metody bardziej skomplikowane, bo psychologiczne. Osobnik jeden – tfu! ̶ powtarza: „zmroziło mnie na Twój widok” − wykrzyknik. Nawet w czas największego upału staram się nie dawać mu satysfakcji – przechodzę na drugą stronę ulicy.
Istnieją także powszechne (ludowe) sposoby ogólnego schładzania − fontanny. To się rozpowszechniło w innych krajach. Tam sika nawet artystycznie np. Fontanna di Trevi (Włochy). Bywa, że schładzająca się publiczność wrzuca do wody metalowe monety. Papierowe walory się nie sprawdzają. W ten sposób wartość fontanny w cenach nominalnych wzrasta wielokrotnie. U nas to się nie przyjęło – dlaczego(?), nie wiadomo. Istnieje podejrzenie, że skupy złomu nie przyjmują tak drobnych elementów. To tylko przypuszczenie, bo wierzę w umiejętności cechu złomiarzy.
Przy okazji – protestuję przeciw jawnej i międzynarodowej dyskryminacji. Nie wpuszczają ich do Paryża (Francja). Skandal! Tłumaczenie, że Wieża Eiffla jest z żelaza, nie jest wystarczające. A gdzie wolność gospodarcza?
Wracamy do fontann, bo gorąco – uf! W królewskim mieście NS istnieje ich kilka (wszystkie działają?). Jedna gra, druga śpiewa, trzecia błyska, czwarta kolorami wabi, piąta pachnie (tu już chyba przesadziłem – piąta?). Żadna z nich nie jest tak słynna jak gdański Neptun. W dawnych czasach był taki zwyczaj, że osoby, które pierwszy raz przyjeżdżały do Gdańska wskakiwały do fontanny i całowały Neptuna w pośladki, czyli w… część tylną figury. Bez kompleksów (!) – my nie gorsi. Mozolnym staraniem władz NS pojawił się, ni to pomnik, ni to fontanna czyli Sikający Rycerz (rycerzyk raczej). I co? Neptuna można było całować z tyłu, a rycerzyka z przodu! I kto lepszy? Podobno w takiej postaci uzewnętrzniono wypływające spod ruin zamku cudowne źródełko – legenda niby taka.
Ta figurka, a po części fontanna miała być atrakcją miasta NS (o rany!), ale wszyscy wiedzieli, że to kiepskie naśladownictwo. Nasz rycerzyk to jednak nie siusiający chłopiec czyli nie „Mannekin Pis” (Bruksela). Ten się przebił – możliwe, że miał lepsze tryskające źródło (źródełko?).
Bruksela to nieformalna stolica Unii Europejskiej. Podobno dlatego, że Belgia jest na „b”, a pozostałe kraje założycielskie miały dalsze litery – sprytne. Jako „stolica” musi być otwarta na wszystko, co się da. Nie mogło być tak, żeby sikał tylko chłopiec. To jawna dyskryminacja! A gdzie prawa kobiet! Długo to odstępstwo od „praworządności” trwało, ale w końcu zrobili. Postawili „Jeanneke Pis” (siusiająca dziewczynka). Jak równość, to równość − i żeby już nikt nie był pokrzywdzony, dodali sikającego psa (figurka). W ten sposób stolica Unii stała się miastem sikających figur – bez względu na to, co to właściwie znaczy. Oto perspektywa, którą Bruksela przed królewskim miastem NS szeroko roztacza, a to cieszy (o fontanny chodzi, o fontanny!).
W czasach słusznie minionych kinematografia polska (nie całkiem nasza, bo cenzura) uwieczniła istniejącą wtedy na Placu 3 Maja fontannę. Na ślad tego epokowego wydarzenia (!) naprowadziła mnie rozmowa ze świetnie wyglądającą panią, z bardzo sprawną pamięcią. Poszperałem i wiem. „Dziura w ziemi” film fabularny, którego akcja częściowo rozgrywa się w NS: schodki u zbiegu ulicy Lwowskiej i Wałowej, Ratusz, most kolejowy nad Dunajcem i chyba wnętrze piekarni przy ulicy Długosza (koło dworca PKS). Film pokazywany był w całym kraju i nie tylko. Dostał nagrodę w Karlowych Varach (Czechy), a wraz z nim fontanna na rzeczonym placu! Podobno otoczona była żelaznym płotkiem i wyglądała brzydko. Postawione tamże, nie tak dawno, kamienne popiersie (poszyje?) Małachowskiego też było ohydne. W końcu trzeba go było schować. Nie było gdzie, a godność postaci trzeba uszanować. W geście rozpaczy przeniesiono tę paskudę do Ratusza. I to się upowszechniło.
Co z tego wszystkiego wynika? Pozornie nic, ale jak się zastanowić to widać, że fontanny mają istotny wpływ na naszą rzeczywistość – a niby tylko sikają. Gorąco – uf!
Tryskający szczerą radością Ja – Adalbert Necma
PS.
- Teraz Stanisław Małachowski na Placu 3 Maja jest już prawie piękny.
- Płotki żelazne na tymże placu się utrzymały – tradycja?
- Film „Dziura w ziemi” to rok 1970. Od tego czasu minęły 53 lata i w tym czasie NS miasto w fabularnym filmie polskim raczej nic. Przepaść. Możliwe, że czegoś nie wiem – a Pan Redaktor, chociaż z oddali od NS, może coś? „O psie, który jeździł koleją” słyszałem – będzie, skręcili.





