Strona główna Twoje miasto

Ja – Adalbert Necma: zdrowia naszego powszedniego…

Emocjonalny Panie Redaktorze!

Do słabości swoich należy się przyznawać, bo to podobno dobre jest dla zdrowia psychicznego. Trzymanie wszystkiego wewnątrz grozi otyłością, opuchlizną albo zwariowaniem ogólnym, które do wariatkowa doprowadzić może. Co lepsze: psychiatryk, czy życie w otwartej przestrzeni? To drugie – na wolności – podobno ma być wyjściem korzystniejszym, ale też nieźle porąbanym. Ustalmy; personel w bieli może nas obsługiwać nie tylko w wariatkowie. Gdzie indziej też. To się już nawet sprawdziło w Sejmie i Senacie oraz innych „ewentach” na cześć demokracji (telewizja pokazała). Takie zestawienie: czarne – białe, normalne – nienormalne, podobno jest ustalone. Jednak w rzeczywistości mamy do czynienia z wewnętrznym rozedrganiem. No to – Panie Redaktorze – rozpatrzmy zagadnienie chłodno i analitycznie.

„Wiśta wio” mawiał furman do swojej małżonki będąc w stanie płynnej relaksacji. Jego powiedzenie (a może i zachowanie) chociaż ekstremalne, mieści się w regułach życia codziennego – bo się odzywał. Inny małżonek systematycznie mylił własną żonę z cudzym kapeluszem i to bez relaksacji. Otóż można się pomylić, a korzystanie z cudzego kapelusza się zdarza. Ktoś, kto się pomylił nie jest pomylony. Opisany przypadek mieści się w sferze normalności i nie wymaga medycznej penetracji – wszak małżonek działał w ramach kochającej rodziny. Wychodzi na to, że w obu przypadkach mamy do czynienie z normalnością – może trudną i nieoczywistą, ale jednak normalnością. Przypatrzmy się jednak dokładniej.

Zwrot do małżonki zawsze coś zawiera – treść jakąś. Co zawiera owo „wiśta wio”? Nic, ale jest to przeniesienie wypowiedzi roboczej, pochodzącej z miejsca pracy i związanej z zawodem wypowiadającego (furman). Jest to twardy dowód na pracoholizm, a właśnie to zjawisko powinno się leczyć, bo ono jest nienormalne!

Co zawiera zamiana żony z cudzym kapeluszem? Pozornie nic, a jednak. Żona na pewno nie jest kapeluszem chyba, że kapelusz jest synonimem, substytutem, elementem zastępującym żonę. Takie psychologiczne wyparcie z zaparciem się zdarza. Kluczem jest słowo „cudzym”. Dopiero teraz widać, że chodzi o zamianę własnej żony na cudzą(!), a nie o żaden kapelusz. Czy to jest normalne? Chciało by się, ale każdy małżonek wie, że takie działanie jest niemożliwe do wykonania. Reakcja i przewidywalne zachowanie własnej żony grozi nam śmiercią lub kalectwem – no chyba, że ktoś jest wariatem i się zdecyduje. Jako wariat taki człowiek jest nienormalny i zasługuje na leczenie! Wychodzi na to, że w obu przypadkach mamy do czynienia z nienormalnością. A tak się dobrze zapowiadało!

Reklama

Widziałem młodą damę z wytatuowanym na czole różowym napisem o treści „dupa”. Szła z podniesionym czołem w gęstym tłumie i nikt nie zwracał na nią uwagi. Rozważmy i ten przypadek.

Każdy z nas chce się czymś wyróżniać – nawet podświadomie. W tym celu wykonujemy to, tamto oraz jeszcze coś innego, z naczelną czynnością wsadzania sobie piórka gdzie tylko się da. Takie zachowanie uważane jest za normalne. Ekstremalne wykonania czyli paradowanie z nocnikiem na głowie, także do normalności zaliczamy (tolerancja). Ale jest druga strona tego medalu – tłum. Ta zbiorowość okazjonalna (większa lub mniejsza) zupełnie nie zwraca uwagi na element wyróżnienia i osobę wyróżniająca się (dupa na różowo plus dziewczyna). Jedni parli do przodu, inni do tyłu, część w prawo, część na lewo i nic. Tylko parcie! Czy normalność tłumu można powiązać z parciem? No nie – to jest nienormalne! Tłum wymaga leczenia i to jednoznacznie!

Film jeden widziałem. Tam dziewczyna zaszła w ciążę ze swoim osobowym samochodem. No dobrze – ekstremalne to, ale przecież zachodzenie w ciążę jest normalne. Zdarza się w różnych okolicznościach – nawet przez przypadek. Mimo zamawiania przez babkę, pigułkowania przez pokątnego pigularza, okadzania dymem piekielnym i rzucania czarów, jak zaszła to zaszła – i już. Pozornie normalne. Nie chodzi jednak o samochód – to tylko pretekst i na dodatek osobowy, a nie ciężarowy. Normalnie to by było wtedy gdyby reżyser kazał dziewczynie wykonać aborcję – nawet poza ekranem. Niestety był to „lewy film” i nie do końca zrozumiały. W każdym razie odbyły się normalne protesty w nienormalnej sprawie z transparentami i wulgarnymi okrzykami na przedzie (z tyłu też były). O losie samochodu nikt nie pomyślał. Co w tym przypadku jest normalne, a co nie? Czy w tym filmie białe to czarne, a może wszystko czerwone?

Co zatem decyduje o normalności? Czyny człowieka, czy jego przekonania? A może i jedno, i drugie? Jak człowiek bije drugiego to jest nienormalny, ale jak nienormalny (potwierdzony wariat) bije innego człowieka to jest normalny? Oto współczesne dylematy.

Weszliśmy Panie Redaktorze w czas wyborczy. Teraz jakoś szczególnie człowiek spotyka drugiego człowieka. Grupowo raczej, a nie indywidualnie. Trzeba próbować odróżnić to co normalne od tego co nienormalne, wariactwo od zdrowego jądra demokracji naszej. Wiem, że to trudne i nawet Pan Redaktor może być przerażony. Spieszę zapewnić, że na mnie polegać można. Nikogo nie biję, kapelusza i tatuażu nie posiadam, na listach wyborczych się nie znajduję. Jednak uczciwie przyznaję, że osoby kandydujące znajdują się w trudnym położeniu. Ubierać się muszą właściwie – jak każą na biało to na biało, chociaż ani w kuchni, ani w psychuszce nie pracują. Na czarno to na czarno, chociaż na cmentarzu poparcie chłodem wieje – jest powaga, ale entuzjazmu brakuje. Mówić co się chce też nie mogą, bo na spotkania ktoś kosę wyłożył, a na samodzielność „piniędzy nie ma i nie będzie”. Na dodatek są wymagania. Trzeba się przypodobać słuchaczom. Jeżeli kandydujący występuje w grupie osób czytających (rzadkość!) musi opowiadać, że przeczytał wszystko, co napisano nawet wtedy, gdyby tylko oglądał obrazki. Za chwilę na spotkaniu w grupie, która nic nie czyta musi przekonać, że on „ani cytaty”, „ani pisaty”, ale ogólnie genialny. Na pierwszym spotkaniu – normalny. Na drugim też, ale na obu razem jakiś nie. Odważny czy nienormalny? Na to pytanie trzeba będzie samemu odpowiedzieć.

Za chwilę będą nas różni ważni kandydaci przekonywali, że jak odbierają to dają, jak zamykają to w imię wolności, jak atakują to właśnie bronią. Z pozoru to proste i normalne, ale jak się zastanowić to bez „relaksacji furmana” ogarnąć się tego nie da. Niby czarne, a białe – niby normalnie, a nienormalnie. Wariat jest normą, a norma wariatem.

Gdyby lekarzom płacili za to, że pacjenci do nich nie przychodzą – bo nie chorują! – to może wszyscy byśmy zdrowsi byli? Psychicznie też? I o to Pana Redaktora twardo zapytuję (może „zapytowywuję”). Z paranoicznym pozdrowieniem.

Ja – Adalbert Necma

Ps.

1. Furman to woźnica – specjalista od ciągnących koni. Zawód szlachetny, ale niestety kompletnie zapomniany. Dzisiaj występuje tylko w starych filmach.

2. Płynna relaksacja wiąże się z płynem i procentami. Im większy procent tym mniej płynu – tak to działa. Sama relaksacja to rozluźnienie mięśniowe i umysłowe charakterystyczne dla odpoczynku po pracy – szczególnie furmana.

3. Przekleństwo czy błogosławieństwo: obyśmy po wyborach wszyscy zdrowi byli! TAK lub NIE na znany adres u Redaktora.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj