WYBORY PARLAMENTARNE ustawią sądeckie WYBORY SAMORZĄDOWE – jak wybory parlamentarne wpłyną na samorządowe w Nowym Sączu?
W Nowym Sączu nie czuje się na razie wyborów parlamentarnych. Ma się jednak nawet wrażenie, że rozpoczęła się kampania do wyborów samorządowych, które odbędą się na wiosnę przyszłego roku. To tyle dziwne, co nawet zabawne.
Pospekulujemy sobie. Proszę pamiętać, że to tylko pewna ekstrapolacja zdarzeń – możliwy scenariusz. Ale celem jest także wykazanie, że wybory parlamentarne zupełnie zmienią sytuację. Dlatego postanowiłem to jednak napisać. Tak dla treningu intelektualnego. Może także ktoś to uznać za „lanie wody”. Chociaż deszczu było na sądeckiej ziemi całkiem sporo.
Zgłosił się pierwszy kandydat na prezydenta miasta. Pan Ryszard Nowak zaznaczył już dwa miesiące temu swoje awanse do fotela. Czy to nie jest falstart jednak? Pisałam już kiedyś o tym. Teraz warto naświetlić inną perspektywę. Trzeba jednak postawić dwie twarde tezy!
Wybory parlamentarne zasadniczo wpłyną na wybory samorządowe. Nie tylko w Nowym Sączu, ale w większości polskich gmin. To teza pierwsza.
Stanie się tak dlatego, ponieważ po wyborach parlamentarnych nastąpi dekompozycja polskiej sceny politycznej, niezależnie, kto wygra wybory. To teza druga.
W drugiej połowie sierpnia dotrze do Sącza jednak wyborcze tsunami związane z wyborami parlamentarnymi. Lokalna scena polityczna rozgrzeje się do białości. Miasto zaleją bilbordy, plakaty, plakaciki. Rozpoczną się liczne debaty, spotkania, konferencje. Będzie nieznośnie, ale i na pewno miejscami – śmiesznie. Ostatnie kampanie wyborcze rozgrywane są często w rytm disco polo.
Te wybory przyniosą zmianę – dekompozycję sceny politycznej. Trochę jednak inną niż ta z 2005 roku. Tym razem minimum połowa sceny politycznej runie. Jest również ambiwalencja, dwa scenariusze. Pierwszy: wygrywa obóz opozycji demokratycznej. Drugi: wygrywa pisowska prawica. Te scenariusze należy właśnie rozważyć. Z perspektywy centralnej, ale i naszej sądeckiej.
Niezależnie, kto wygra wybory, to przez jakiś miesiąc w całej Polsce będzie powyborczy młyn. Ciągłe konferencje, rewelacje, oświadczenia, przejścia. Triumfalizm jednych będzie mieszać się z rozpaczą drugich. Jedna rewelacja będzie wypierana przez drugą.
Zacznijmy od pierwszego scenariusza: wygrywa opozycja. Jest powszechny entuzjazm, zadziwienie i wstrząs na pisowskiej prawicy. Elektorat pisu także będzie mocno zaskoczony i mocno zasmucony. Ale po drugiej stronie będzie karnawał. Sondaże powyborcze opozycji skoczą o jakieś 10%, bo taką premię daje się zwycięzcom. Po pisowskiej stronie nastąpi tąpnięcie, nie tyle sondaży, co rozpocznie się walka o władze.
Prezes Polski straci wpływy i kontrolę nad partią. To będzie jego zmierzch, początek końca kariery politycznej. Przynajmniej 4 osoby zgłoszą pretensje do przywództwa na popiswskiej prawicy. Będzie niemiło, zaczną się kłótnie, denuncjacje, oskarżenia. Potem rozłamy. Część pisowców zmieni barwy polityczne, będą pukać do PSL, KO, ale i do Konfederacji. To nakręci jeszcze bardziej złą atmosferę.
W tym scenariuszu, w Sączu wzmocnią swoją pozycję obecne władze KO. W tej atmosferze odżyją pomysły na zgłoszenie własnego kandydata na prezydenta miasta. Ale i PLH zacznie już jawnie wyrażać miłość do KO. Teraz unika tego. Będzie chciał poparcia KO. Ale tam wyjdą ambicje, zresztą słuszne. Pojawią się także materiały pokazujące lawirowanie PLH. Ale jego pozycja będzie słabła w mieście.
Fala entuzjazmu po zwycięstwie nie będzie sprzyjać PLH. W takich sytuacjach pojawia się rozliczanie, kto przyczynił się do sukcesu, a kto był „za a nawet przeciw”. Pojawią się materiały nieprzychylne PLH, padną niewygodne pytania.
Sytuacja Pana Ryszarda Nowaka zdecydowanie poprawi się na scenie wyborczej (sic!). Oszołomieni pisowcy po przegranej nie będą wiedzieć, co robić. Pan Nowak stanie się także atrakcyjną opcją dla elektoratu pisowskiego, który będzie rozczarowany po przegranej. To może skłonić pisowców w Warszawie do poparcia Ryszarda Nowaka w walce o fotel. Aby tak się stało, to Pan Nowak powinien w wyborach parlamentarnych kibicować … opozycji. Jej wygrana buduje go w Nowym Sączu. Czy to nie paradoks?
Po przegranej Pisu, będzie rosła w siłę Konfederacja. Ona w Sączu wystawi swojego kandydata, który nie wejdzie do drugiej tury, ale może sporo namieszać. Także będzie szło, kogo poprzez w drugiej turze. Tutaj może pójść o koalicję i wiceprezydenturę.
W końcu zwycięska opozycja wystawi swojego kandydata na prezydenta miasta Nowego Sącza. Nie będzie to PLH. To może być ktoś, kogo znamy, a będzie poza obecnymi partiami. To on wygra wybory w mieście Nowym Sączu.
Teraz przejdźmy do drugiego scenariusza – wygrywa obóz pisowski. Pis wpadnie w wielki triumfalizm. Po stronie opozycji będzie bardzo nieznośnie. Zaczną się oskarżenia, kto zawinił, przez kogo przegrana. Kosiniak i Hołownia zakończą karierę polityczną. 2050 rozpadnie się. Gdzie pójdą jej działacze? Najczęściej zakończą przygodę z polityką. W PSL pojawi się nowy szef. Lewica także wymieni szefa. Ale ona najmniej straci, bo zawsze chcieli wspólnej listy. Ale ich 20 posłów nie będzie się liczyć.
Ale przegrana opozycji uderzy także w Tuska. Pojawią się oskarżenia, że przez niego nie było wspólnej listy opozycji. Zresztą, wszyscy będą się o to oskarżać. Dla Donalda Tuska będzie to także początek końca. Elektorat będzie mocno wkurzony. No i stanie się!
Na scenie pojawi się nowa inicjatywa – ruch polityczny. On momentalnie uzyska 25% poparcia. Wszystkie partie opozycji zanurkują w poparciu. PSL, Lewica poniżej progu 5%. Poparcie KO spadnie na kilkanaście procent. Konfederacja także straci, ponieważ część elektoratu poprze nową formację. Uzna ją za prawdziwie antysystemową.
Kto stanie na czele tej nowej formacji? Całkiem możliwe, że będzie to Trzaskowski. Ale może także być to ktoś inny. Ktoś z drugiego szeregu. Tak może się stać, bo obecni liderzy nie będą już wiarygodni. Elektorat będzie chciał nowego, a wkurzenie będzie bardzo wielkie. Takiego gniewu jeszcze Polska po 1989 nie znała. Wiele karier politycznych zakończy się, ale wiele także się rozpocznie.
U nas w Nowym Sączu przegrana wymiecie wszystkich obecnie sprawujących władze formalną w KO. Będzie wielki kryzys. Ale natychmiast po proklamacji nowego ruchu politycznego w Nowym Sączu pojawi się lider. Będzie spotkanie formacyjne na płycie runku, pod Kasztanem. Tak sformułuje się w naszym mieście nowy ruch polityczny. Przystąpi do niego wiele osób, także sieroty po sądeckiej Lewicy, ale część ludzi KO. To będzie taki tygiel. Ale obudzi się nadzieja. Celem staną się wybory samorządowe w mieście.
PLH będzie chciał przyłączyć się do tego nowego ruchu, ale to mu się nie uda, ponieważ za dużo lawirował pomiędzy KO a Pis. Nie będzie wiarygodny dla tego nowego ruchu. Zresztą, pokazanie jakiegokolwiek zdjęcia z działaczami pis będzie działało jak płachta na byka. Pamiętamy, jak wręczał ostatnio kwiaty Pani Dudzie, jak przyjaźnie konferował z posłanką Paluch, do tego tolerowanie w ratuszu ludzi z skrajnej prawicy, z KGP.
To ten ruch wystawi swoją listę wyborczą do samorządu. Wystawi swojego kandydata na prezydenta. To on stoczy wielki bój z PLH o wejście do drugiej tury. Ma całkiem duże szanse wygrać. Jeżeli przejdzie do drugiej tury, to część elektoratu PLH poprze tego kandydata. On będzie miał spore szansę na fotel prezydenta miasta Nowego Sącza. Gdy natomiast do drugiej tury wejdzie PLH, to znaczna część elektoratu „nowego ruchu” zostanie w domu i wtedy prezydentem miasta zostanie kandydat Pisu. Taką cenę zapłaci PLH za lawirowanie, symetryzowanie.
Pisowcy wystawią swojego mocnego kandydata. Ryszard Nowak stanie tylko tłem. Całkiem możliwe, że wycofa się z kandydowania. Ono będzie bez szans. Będzie szkodzić pisowskiemu kandydatowi. Poza tym będzie niewiarygodny. Jako postpisowski prawicowiec stając do wyborów pośrednio przeciw pisowskiemu kandydatowi stanie się właśnie niewiarygodny. Zwolennicy Pisu zadadzą pytanie o sens takiej postawy. No chyba, że jakimś sposobem uda się Panu Nowakowi zyskać poparcie Prezesa Polski. To wtedy ma duże szanse na elekcję.
Konfederacja wystawi swojego kandydata. On dostanie poparcie około 10%. Ważne będzie kogo poprzez w drugiej turze. To może mieć znaczenie. Będą targi, podobnie zresztą, jak przy pierwszym scenariuszu. Konfederacja będzie ważna.
Podsumowanie: w obu scenariuszach traci PLH. W pierwszym korzysta KO, w drugim zbliża się do śmierci klinicznej. Ryszard Nowak korzysta w pierwszym scenariuszu, traci w drugim. Konfederacja ma ciekawą pozycje w każdym scenariuszu. Ma szanse na koalicję i wiceprezydenturę. To dużo. PSL w Sączu nie istnieje, więc to będzie trwać w każdym scenariuszu. Lewica sądecka potrzebuje liderki (lidera) przede wszystkim. Buduje się przy pierwszym, bo w Warszawie będą mieć wicepremiera. Przy drugim może znaleźć swoje miejsce w nowym ruchu.
Takie to będą wybory, na swój sposób sprzężone. Ale te parlamentarne będą ważne. Zawsze tak niby się mówi, ale kto nie czuje polityki, to może myśleć, że to takie zwykłe wybory. Tak nie jest. To zasadnicze wybory. Ranking ważnych wyborów można zrobić tak, od najważniejszych: 1989, 1993, 1997, 2007, 2015. Nie będę tego uzasadniać. Niechaj każdy sobie pomyśli i zadecyduje.
Wybory parlamentarne w 2023 roku będą miały kluczowe znaczenie dla kolejnych 10-20 lat w Polsce. Nieporównanie mniejsze znaczenie będą mieć wybory samorządowe w 2024 w Nowym Sączu. Zasadniczym pytaniem jest to: czy Panu Handzlowi uda się utrzymać stanowisko prezydenta miasta Nowego Sącza? Na razie jest faworytem. Ale wszystko zdarzyć się może. Wybory parlamentarne nie pomogą mu, a sprawę reelekcji utrudnią i to nawet znacznie.
Na koniec coś do żartu, ale i smutnego dla zwolenników Pana Radnego Czerneckiego Artura. Otóż, w obydwu przedstawionych scenariuszach nie będzie już radnym. Zasmucą się ci, którzy Go popierają, ale i ci, którzy traktują Jego publiczne występy jako niesamowite stand-upy, kabaretowe interludia w długich sesjach rady miasta. Nie będzie już transparentnie występował na licznych uroczystościach publicznych. Ale może za 5 lat znowu wypłynie?
To tyle moich spekulacji, konstruktywnego „lania wody”.





