Strona główna Twoje miasto

Kurek leje wodę: Nowy Sącz może stać się miejscem optymalnego wybierania

WYBORY PARLAMENTARNE W NOWYM SĄCZU – przełomowa propozycja.

Wybory parlamentarne za pasem. U nas w Sączu jednak bardziej trwa kampania samorządowa. Ostatnio objawił się nawet pierwszy kandydat – Pan Ryszard Nowak. Ale to przecież nie może być tak, że kampania parlamentarna nie stanie się w naszym mieście wielkim motywem. Tak będzie i to już wkrótce. Fala tsunami wyborów parlamentarnych już idzie z Warszawy… Postanowiłem pokazać parę zestawień, ale zaproponować konstruktywne podejście do wybierania posłów.

W okręgu 14 jest 620 tysięcy wyborców, w Nowym Sączu 65 tysięcy. Czyli ciut ponad 10% wszystkich. Jak wszyscy wiedzą na 14 przypada całe 10 mandatów. Wstępne prognozy mówią, że Pisowi przypadnie 6 mandatów, przy 8 w obecnej kadencji. KO otrzyma 2 przy jednym w obecnej kadencji. PSL/2050 jeden, stan obecny także 1. Konfederacja otrzyma 1 mandat, obecny stan to bark mandatu. Lewica bez zmian – zero.

W 2019 frekwencja wynosiła 60%. Pis zdobył 66%. KO – 14%. PSL – 7%. Konfederacja – 7%. Lewica – 6%. No trudno się dziwić, że Sądecczyzna nazywana jest matecznikiem pisu, bo może iść w konkury z podkarpackimi okręgami. Poracie dla Pisu na Sądecczyźnie to rekord Polski. Taki mamy klimat…

To także bardzo ciekawe zagadnienie: dlaczego tak jest? Co ma wpływ na tak wielkie poparcie dla Pis? Pozycja Kościoła? Typ ludowej religijności? Tradycjonalistyczne mocne przechylenie? Klerykalizm? Wpływy endecji? Ta ostatnia kwestia uzasadnia duże poparcie dla Konfederacji. Tutaj szczególnie nie lubi się: progresywności, liberalizmu, a także racjonalizmu Oświecenia. Wszelakich zachodnich nowinek społeczno-obyczajowych. Ale oprócz … mercedesów, boschów, simensów.

Reklama

Gdyby rzeczywiście z 8 mandatów spadło na 6 dla Pisu, to byłby to duży ubytek. Gdyby lista była ułożona podobnie do tej w 2019, to trzech dotychczasowych posłów straciłoby mandaty. Przy założeniu, że Terlecki będzie jedynką, to aż trzech. Elżbieta Zielińska i Jan Duda z dużym prawdopodobieństwem. Ktoś jeszcze, ale kto? Wyniki z 2029 wskazują, że … Patryk Wicher. Ale jednak On prowadzi mocną kampanię i pewnie się załapie. Tym trzecim bez mandatu byłby Pan Gut-Mostowy. Niestety Szanowne Panie Paluch i Bartuś otrzymają wysokie pozycje i utrzymają mandaty. Minister Mularczyk oczywiście także ma pewne branie.

Teraz KO. Tutaj jest wiele niejasności. Chodzi o dwa pierwsze miejsca. Jeżeli będzie to Państwo Andrzej Czerwiński i Jagna Marczułaitis, to mają szansę zostać posłami. Ale czy taki będzie skład na 1-2 pozycji? Czy zdecyduje się Pan Czerwiński? Roboczo można założyć, że jednak tak. Mocne ambicje zgłasza partyjny beniaminek Krzysztof Głuc. Ale pewnie tak się nie stanie. On osłabiłby tę listę i to mocno. To mogłoby nawet spowodować, że KO zostałaby z jednym posłem. Przyczyny są oczywiste. To niedawny kooperant sądeckiego Pisu, człowiek Gowina. Wiele osób zawiódł w 2018, gdy po wyborach przykleił się do pisu. Jeszcze pamięć nie wywietrzała. Ostatnio witał także Panią Dudę w Sączu kwiatami…

Konfederacja ma mocnego kandydata na posła – Ryszarda Wilka. To tego Pana trzeba obstawić jako beneficjenta mandatu poselskiego z okręgu 14. Narodowiec nie ma z nim szans, ani także na drugi mandat.

No i została ostatnia biorąca formacja PSL/2050. Im się źle wiedzie w sondażach. Trend jest niedobry. Czy tam jedynką zostanie Pani Nowogórska? To nie jest pewne. Ostatnio miała pewne kontakty z Pisem. Na jedynkę pasowałby… Ludomir Handzel. On miałby spore szanse na mandat. Paradoksalnie, Krzysztof Głuc także, jako jedynka. Może zmienić jeszcze formacje. Nie przyjdzie mu to trudno. O tak, jako jedynka z PSL/2050 ma większe szanse na mandat niż jako dwójka z KO. Elektorat PSL prędzej przebaczy Gowina i Pis niż wyborcy KO. No wyszła nawet dobra rada dla Pana Głuca.

Lewica nie uzyska mandatu w 14-ce, ale i tutaj trzeba obstawić, że jedynka tradycyjnie otrzyma największą ilość głosów.

Co z tym wszystkim robić? Jak się zachować? Kogo popierać? Postanowiłem coś zaproponować. Moim zdaniem należy wybrać – metodę proporcjonalną. Wskazać należy jednak jakiś klucz do głosowania dla zwolenników każdej listy. Cel jest prosty: trzeba maksymalizować jakość kandydatów z każdej z czterech biorących list, z Lewicy także.

Dlaczego nie należy kierować się pozycją na liście? Przecież to jest wkręcanie wyborców, a nawet robienie z nich biernych, takich … baranów. Przecież fakt, że ktoś jest na liście jedynką, albo dwójką daleko odbiega od jakości materiału kandydackiego. To najczęściej kwestia układów w partii, sympatii wodzów.

Trzeba spróbować wskazać już teraz optymalnych kandydatów na poszczególnych listach, jeżeli nie konkretne nazwiska, to przynajmniej założenia, jakiś model kryteriów.

Po pierwsze, nie kierujemy się wysoką pozycją na liście. To, że ktoś się wsławił jakąś akcją, w której zasłynął, także nie jest ważne. Te zaistnienia zresztą są najczęściej kontrowersyjne. Chciałoby się napisać, że ważne są kompetencje, ale nie zawsze tak można.

Dobrze, jeżeli ktoś już musi głosować na Pis, to niech wybiera… Pana Patryka Wichra. Aby kogoś przekonać wystarczy zestawienie Pana Patryka z … Paniami Paluch i Bartuś. Zestawienie Pana Patryka z Ministrem Mularczykiem także nie pozostawia wątpliwości. A nawet gdyby na liście pojawiłby się sam Prezes Polski, to wskazanie jest jednoznaczne – Pan Wicher! Tę listę mamy zatem jasną. Pan Patryk nie będzie zapewne w czubie listy. Tak wypełnimy postulat nie wkręcania się w głosowanie na tę nieszczęsną jedynkę czy dwójkę. W tym przypadku będzie to nawet prawdziwe. Ale jeżeli na przyszłej liście znajdzie się kobieta, do 40-tki, która przemówi choćby trochę inaczej niż Panie Paluch i Bartuś, to Pan Wicher nie może być pewny naszego poparcia. Czekamy zatem na kompletną listę.

Jeżeli ktoś głosuje na KO, to niech wybiera także kogoś przed 40-tką. Może kogoś mniej znanego, to będzie świadczyło o niskim współczynniku „karierowiczowości”. Tradycyjnie popieramy kobiety, wiec będziemy szukać kobiety. Na razie nie ma jeszcze konkretnych nazwisk, więc w swoim czasie podyktujemy jakąś kandydatkę, choćby z przedostatniego miejsca. Oczekujemy świeżej, kompetentnej młodości. Osoba o takich parametrach może już liczyć na poparcie „kurków” w Sączu i okolicach.

Lista Konfederacji, tutaj trzeba znaleźć koniecznie kobietę. Tam tych maczystów jest za dużo. Trzeba to choćby trochę zrównoważyć. Najlepsza byłaby jakaś sympatyczna Pani przed 40-tką, z zacięciem wolnościowym, z grupy mentzenowców. Uwaga, trzeba sprawdzić 3 razy, czy ta kandydatka nie jest aby z frakcji Brauna, pobudki, korony i innych braunowych tworów. Przedostatnie miejsce nie zniechęci nas do popierania.

Listy PSL/2050 nie znamy, ale także przyjmujemy podobną strategię. Nie jedynka i dwójka, a kompetentna młoda osoba, kobieta z przedostatniego miejsca, może być także trzecie od końca.

Lista Lewicy na pewno wystawi mocną reprezentację kobiecą. Będzie w czym wybierać. Ale i tym razem sympatię naszą wzbudzi drugi szereg. Nie wykluczamy jedynki, dwójki, ale nie dajemy i tutaj się wkręcać. Nie należy tym razem wykluczyć faceta przed 30-ką.

Kierowanie się wiekiem nie jest sprawiedliwe, ale niechaj odpowiedzialność za Polskę przejmują młodzi, kompetentni i odważni. Dodatkowo, niezepsuci jeszcze tą partyjną robotą. Polska potrzebuje zmiany pokoleniowej w polityce.

Wszystkim, którym podoba się nasza propozycja proporcjonalności i racjonalnej eksploracji list wyborczych, to prosimy o przyłączanie się do inicjatywy. Będziemy otwarcie dyskutować o kandydatach. Spierajmy się. Oczywiście pamiętamy, że osobiście dysponujemy tylko jednym głosem. Chodzi w tej inicjatywie o wspólny namysł, świadomy i optymalny wybór. Nowy Sącz może stać się miejscem optymalnego wybierania.

Generalnie, jedynki i dwójki na liście mają u nas ciężej. Przyglądamy im się krytycznie, podejrzewając o partyjniactwo. Ten, kto załatwił, zaklepał sobie pozycje 1-3 na liście jest z gruntu rzeczy – podejrzany. Ostatni będą u nas pierwszymi.

Jest jeszcze jedna korzyść z rezygnacji z tych czołowych miejsc na listach. Kandydaci z tylnych części list nie będą stosować tych obciachowych bilbordów, pretensjonalnym dowodem rozrzutności. Jedynki i dwójki będą nas męczyć swoimi roześmianymi twarzami na bilbordach. Prezentować będą publicznie wyrzucanie w błoto pieniędzy na te obskuranckie bilbordy.

Może nawet warto stworzyć jakichś Ponadpartyjny Komitet Optymalnego Wybierania – PKOW. Warto także powołać precedensowy ruch – Stop Wyborczym Bilbordom!  To by dopiero był sądecki wkład w polską politykę… Tak dokonałoby się także „odkupienie” za wybrzuszone poparcie dla jednej partii…

Adam Kurek
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj