Do tej sesji nie mogłem się doczekać. Tak jak większość Sądeczan. Podobno obserwuje nas cała Polska. Na sądeckim rynku czuć pewne ożywienie. Z tego wszystkiego opadły pierwsze liście z sądeckiego kasztana. Od kilku dni spadały nachalnie. Dendrolodzy stwierdzili, że owe liście mają objawy jesiennej martwoty. Coś wisi nad miastem.
Pamiętamy początek Ogniem i mieczem. Zacytuje jednak: Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie.
Czyli… nasz Kasztan także jakby odczuwał wzruszenie. Ale czymże? Ludzkimi sprawami? Tą ulotną krzątaniną? Małymi sprawami, które mają się za wielkie? Komedią ludzką? Wystarczy zajść do pobliskiej bazyliki, aby wyczuć oddech nieskończoności. Spojrzenia świętych przywracają proporcję…
Podobno na tej sesji mają gadać o czymś wielkim. A mnie procesy spalania ciągle kojarzą się z piekłem – upadkiem grzesznego człowieka. Czy w obliczu naszego ludzkiego fiaska ważne jest: kto pali, gdzie pali, jak pali, ile pali? Prezydent jest niewzruszony. Inwestor zdeterminowany. Radni skołowani, ale spolaryzowani. Nasza, styrana duchotą, Kotlina otrzyma podobno aport – diabelski implant. Któż może wiedzieć? Ja wchodzę już na salę…
Widzę Pana Radnego Czerneckiego w pełnej zbroi. Radny Kądziołka skrada się po … tatarsku. Radna Cabałowa nie jest gotowa zostać branką. Pan Piech ma twarz modlitewną. Radna Mularczyk ucieka myślami do Warszawy, czuje dłoń męża. Triumfalnie stąpa Pan Radny Prokopowicz, ziemia pod Jego stopami drży z lekka. Tylko Pan Radny Gajdosz ciągle patrzy w dal, tak już od wielu miesięcy. Radny Zegzda czeka finiszu. Nawet Radna Witkowska…
Jest godzina 9.00. Mam czapkę-niewidkę. Cóż to się dzisiaj stanie? Uspokaja mnie myśl – to tylko sesja rady. My wydłubujemy z sesji zdarzenia niezwykłe. Sesje są brzemienne w takowe. Potem rozwiązuje się to jasno, ale jednak zagmatwanie. Czekamy. Zaczyna się…
Wszyscy czekają na punkt 13. Ja czekam na niezwykłości. No i pierwsza, to brak wyobraźni w ustawianiu kolejności punktów obrad. Ta kolejność była ponad cierpliwością przeciwników budowy spalarni. A może nawet pomyślano, że gdy oni wysłuchają o paśmie sukcesów PLH w 2022, to zmienią zdanie i staną się zwolennikami budowy spalarni?
Zaczęły się mowy. Trzeba przyznać, że mamy wspaniałych mówców. Były metafory, nawiązania historyczne. Mieszkańcy wygłaszali elokwentne mowy. Argumentów powtarzać nie będziemy, są znane. Przy czym, wygłaszane są coraz lepiej. Zwrócić należy jednak na kilka wypowiedzi radnych…
Pan Radny Gieniec stwierdził bez ogródek, że Radny Kądziołka manipuluje tłumem. To nie mogło spodobać się mieszkańcom, bo w istocie „tłumem” nie są. Ale Pan Radny prawdopodobnie czytał Psychologię tłumu Le Bona. Radny Kądziołka popadał w miejscami w euforię. W tym zapamiętaniu stwierdził, że w Nowym Sączu „nie chcemy inwestorów, zwłaszcza z zachodu„. To mocne jest. A Morawiecki tak ostatnio serdecznie witał w Polsce inwestycje Intela. Coś tutaj radnemu nie zagrało.
Rany Czernecki zarzucił Kądziołce – manipulację. Czy radny Czernecki naprawdę zna znaczenie tego słowa? Opowiadał znowu o swoim leczeniu w Krakowie. Jak to nie mógł onegdaj uczestniczyć w głosowaniu. Po czym, poprał uchwałę, która dopuszcza budowę spalarni.
Zaskoczył wiedzą inżynierską Pan Radny Gieniec. Na początku twierdził, że MPEC ma niską emisję, siarki nawet całe zero. To się chwali. Po czym stwierdził, że dzięki spalarni spadnie emisja o 50%. Jak mu to wyszło? To wysoka inżynierska woltyżerka. Pan Radny Gajdosz zaliczył wpadkę. Znacząco się przejęzyczył i powiedział, że „dobro osobiste stawia ponad swoje dobro„. Pamiętamy słynne słowa Prezesa Polski o „czarnym i białym”. Czasami przejęzyczenia paradoksalnie stają się prawdziwe.
Mowę końcową swojego klubu wygłosił Radny Czernecki. Zadawał z ambonki. Trzeba cytować dosłownie, bo niczego nie wolno uszczknąć. „Radny Kądziołka skierował personalny atak na moją osobę„. To prawda, że Pan Radny posiada „swoją osobę” i to na własność. Potem stwierdził, że „debatujemy nad czymś nie dając nic w zamian„. To sprawa wagi ciężkiej. Nawet jest kluczowe dla tej sprawy. Co może być „w zamian” za debatę? Budowa spalarni? Pan Radny postawił jeszcze jedno „ciężkie„ pytanie: czy jak jest sortownia, która daje korzyści, to będzie za spalarnią, która pozbędzie mu trochę grosza? Konia z rzędem temu, kto rozwikła to pytanie i udzieli odpowiedzi.
Na końcu swej mowy Pan Czernecki podziękował premierowi Morawieckiemu „najlepszemu w Rzeczpospolitej Polskiej” za „ideologiczne finansowanie spalarni” w Polsce. Po tym wystąpieniu coś osunęło się, chrząknęło w ratuszowych piecu kaflowym. Jakby coś upadło. Na sali ktoś rzucił, że to jęk przyszłych pokoleń. Co do klubu Radnego Czerneckiego, to chyba się on rozpadł, ponieważ Pan Radny Pancerz i Jurowicz przeszli no stronę „tłumu”. Budowa spalarni ma poparcie 12 radnych. To daje ciągle większość.
Tak zakończył się punkt 8. To przedostatni etap przed finalizacją. Kiedy to się stanie? Rychło. I wtedy dramatycznie spadnie rola radnych w naszym mieście. Zmieni się także cała opowieść. Pan Radny Gajdosz będzie naprawdę zdumiony…
Co jeszcze działo się na sesji rady? Było już nudnawo. Pan Prezydent zgrabnie opisał postępy „ofensywy inwestycyjnej” w mieście w 2022. W końcówce Pan Prezydent się wzruszył… Zastanawiająco odwołał się do wizyty „pani prezydentowej”. Pewnie nie pytał o ostatnich występach i podpisach Prezydenta Dudy. Dodał jednak znacząco, że politykowanie to „niezgadzanie się nawet z polskim rządem to – po namyśle dodał – kuriozum„. To może znaczyć, że Pan Prezydent poszerza bazę wyborczą. A może przekonał go Radny Czernecki?
To byłby koniec z zaskakującymi wypowiedziami? Radny Kądziołka ganił mocno PLH. To nie dziwi. Nie ma wypowiedzi Kądziołki bez PLH. Chyba inspiruje się tvp. Kądziołka w tym atakowaniu PLH jest kreatywny. Padła zatem metafora z „4P”. Nie będziemy tego rozwijać. Kądziołka mógłby wystąpić na marszu 4 czerwca. Wystarczy zamienić PLH na Prezesa Polski. Takich zamian nie koniec. Radny Kądziołka z protekcjonalnym uśmiechem opowiadał o promowaniu się PLH. No i znowu doszło do „nieoczekiwanej zamiany miejsc”. No bo jak to może brzmieć, gdy pisowiec gada promowaniu? Z czego finansowana jest propaganda pisowska?
Słuchanie mowy końcowej Pana Radnego Czerneckiego jest przeznaczone dla prawdziwych twardzieli. Ale wątek o „unerwieniu oka” był uroczy. To nawiązanie do klasyki z Narwiku. No i padła formuła, kto jest „na czele”? Jest: Matusz Morawiecki, Patryk Wicher, Ludomir Handzel, Andrzej Duda. Wystąpienia Pana Radnego powinny być utrwalane.
Już się wszystko miało skończyć, ale z Radnym Czerneckim postanowił konkurować Pan Radny Prostko. To jednak zaskoczyło. Jego szery zachwyt PLH mógł wzruszyć. Ale już nie będziemy cytować. Chociaż Park Strzelecki jako „centrum kultury” nawiązuje do Rejsu Marka Piwowskiego. A Pan Radny Dumana w ramach dyskusji o absolutorium dla PLH zaprosił wszystkich na ważny mecz juniorów.
Dobrze, że te mowy się jednak zakończyły. Nadmiar szkodzi. To była mocna sesja. Spadło wiele liści z naszego kasztana. Sądeccy harcerze naliczyli 236 obumarłych liści. A jest początek lata.





