Rok 1926 był dla sądeckiej edukacji wyjątkowy. Wówczas powstał Ekonom, ale na fali wzrastającego zainteresowania szkolnictwem zawodowym zdecydowano się powołać do życia również szkołę odzieżową. Nowy Sącz i okoliczne wioski były zagłębiem przyszłych krawców, a w międzywojniu zawód ten należał do najpopularniejszych.
Szczególny problem polegał na rozwijaniu szkolnictwa żeńskiego – dla mężczyzn były przeznaczone Gimnazja, zaś dziewczęta miały skromne pole do popisu, jeżeli chodzi o rozwijanie swoich talentów. Z myślą przede wszystkim o płci pięknej pojawiła się idea utworzenia szkoły krawieckiej, która stała się pomysłem trafionym w przysłowiową dziesiątkę.
Warto tutaj dodać, że osobą, która szczególnie angażowała się w powstanie szkoły krawieckiej był znany malarz i artysta Bolesław Barbacki. Sam jako pedagog dostrzegał taką potrzebę, a z racji, że większość jego pomysłów była wizjonerska (utworzył m.in. Towarzystwo Dramatyczne, aktywnie działał w Sokole) toteż nie ma co się dziwić, że zostały one wprowadzone w życie i przetrwały kolejne 100 lat – oby jeszcze dłużej!
Marzeniem Barbackiego i twórców placówki było utworzenie Gimnazjum Krawieckiego, które dawałoby uprawnienia do bycia krawcem, ale również możliwość zdawania matury. Zupełnie, jak w sądeckim Ekonomie.
Początki tego typu placówki edukacyjnej sięgają czasów kiedy jeszcze Barbacki sam był gimnazjalistą. Na początku XX w. pojawił się pomysł powołania żeńskiej szkoły dla robotnic w Nowym Sączu. Szczególnie powoływano się tutaj na kształcenie dziewczyn w dzielnicy kolejowej, zamieszkiwało wiele chętnych do podjęcia pracy w warsztatach i rzemiośle. Duszą tego przedsięwzięcia była żona znanego lekarza, Helena Dudzińska, która działała w organizacjach kobiecych. Doktorowa dowodziła, że kobiety mogłyby zająć się szyciem bielizny i sukien. Sprawa została uruchomiona, a do Nowego Sącza napływały niewielkie subwencje z budżetu krajowego, no bo jak świat światem tam samorząd niezbyt hojnie dotuje edukacje. Jak zwykle hamulcowymi rozwoju okazali się sądeccy radni, ciągle przekonani, że nowa szkoła nieobliczoną jest na zysk lecz na nudę biednych robotnic.
Dopiero w 1912 r. powołano „szkołę zawodową krawiecką i białego szycia”, którą zarządzała Dudzińska. Uczyła ona dziewcząt stylistyki, rachunków i przedmiotów zawodowych. Niestety jej los był przykry – w późniejszym czasie placówka popadała w tarapaty finansowe i w końcu zakończyła swoją działalność. Rada miasta planowała wówczas utworzenie „klasy praktycznej” przy szkole żeńskiej, ale pomysłu tego nie zrealizowano. Wszystko rozbijało się o pieniądze.
Trzeba było poczekać kilka lat. Początki odzieżówki wiążą się z 1926 r., kiedy utworzono Szkołę Przemysłową Żeńską, kierowaną przez Bolesława Barbackiego. Jej siedzibą była „ciuciubabka”, czyli budynek szkolny przy ul. Jagiellońskiej 61. Wówczas w jego murach znajdowało się kilka placówek edukacyjnych. W tym czasie dopiero Józef Wojtyga miał projektować budynek przy ul. Morawskiego, z którym kojarzymy dzisiejszą szkołę.
W 1929 r. teren pod nową placówkę oddała rada miasta, zaś formalnie zarządzało nią Towarzystwo Szkoły Ludowej – wiodąca w regionie organizacja oświatowa, która swoją działalnością sięgała do czasów galicyjskich. W 1936 r. Szkoła Krawiecka przeniosła się do budynku przy ul. Morawskiego, gdzie miała świetne warunki do rozwoju – można było wykorzystywać tamtejsze pracownie, nie było ciasnoty. Dzięki nowej siedzibie znacząco wzbogaciły się pracownie, a w placówce odbywały się pokazy mody. Te kilka lat przed wybuchem II wojny światowej było czasem rozkwitu placówki, nad którą ciągle czuwał dobry duch Barbackiego.
Szkoła kształciła dziewczęta w zakresie krawiectwa damskiego i dziecięcego, a w latach 1932-1936 istniały też wydziały bieliźniarstwa i haftu. W 1930 r. uczennice płaciły 45 zł rocznie za naukę, co nie było wygórowaną sumą. Założenie było takie, że nawet panienki z biedniejszych domów będą mogły uzyskać zawód. Trzyklasowa szkoła kształciła rocznie około 100 uczennic, a do 1937 r. ukończyły ją 304 Sądeczanki. To całkiem imponujący wynik jak na początkowe lata funkcjonowania! W 1937 r. szkoła uzyskała ona prawa Gimnazjum Krawieckiego. Tym samym spełniło się marzenie jej twórców.
Od 1937 r. dyrektorką placówki była Stefania Czernecka, która w 1939 r. rozpoczęła rozbudowę budynku szkolnego. Urodziła się w Hartkowie na Kresach. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ale oddała się szkolnictwu zawodowemu. Po 1939 r. kierowniczkę czekały nieciekawe czasy – dzięki niej i aktywistom placówka nie zamarła i przeszła przez ten ciemny czas okupacji niemieckiej.
Poniosła niepowetowaną stratę w postaci śmierci Bolesława Barbackiego, którego rozstrzelano w Biegonicach. Czernecka została na stanowisku po wojnie i reaktywowała szkołę. Pracowała w niej do 1970 r. stając się jedną z najbardziej wyrazistych nauczycielek swojego czasu na Sądecczyźnie. Dziś trochę – a może nawet bardzo – ją zapomniano. A szkoda, bo była to wyjątkowa postać – kolejna kobieta, która stworzyła nasz dzisiejszy Sącz.
Myślę, że dziś po 100 latach pomysłodawcy szkoły odzieżowej byliby dumni, że ich dzieło jest nadal kontynuowane.
Łukasz Połomski




