WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 22 – STRATEGIA TRZECIEJ DROGI
W ostatniej części opisywaliśmy strategię sądeckiej Konfederacji. Starałem się zrobić to solidnie. Chociaż przewidywanie nie jest łatwe. To musi ocierać się o spekulowanie. Jedno jest jednak pewne. Analizując szanse wyborcze: partii, komitetów, poszczególnych osób nie oznacza, że tam lokują się moje, nasze sympatie. Nie jestem propagandzistą. Jestem analitykiem. Można zatem beznamiętnie analizować szanse wyborcze Joe Bidena w USA i AfD w Niemczech.
Gdy piszę, że Pan Wicher, Pani Kulczyk mieliby (w ramach swoich partii) największe szanse wyborcze w Nowym Sączu, to wcale nie jest to równoznaczne z tym, że uważam, że byliby najlepszymi prezydentami miasta. Chodzi o marketing polityczny i wyborczy. Nie twierdzę także, że zjadłem wszystkie marketingowe rozumy i Pan Kądziołka i Pan Nowak nie mają szans. Mają swoje atuty wyborcze. Nie jest jednak trudno założyć, że Pani Mularczyk miałaby bardzo trudno. Kampania wyborcza to bardzo dynamiczna sprawa i ona czasami płata figle…
Mało się w Nowym Sączu pisze o Konfederacji. Postanowiłem zatem napisać. Mało pisze się także o Trzeciej Drodze. Poprawię się: w ogóle się nie pisze. Polska 2050 nawet nie utworzyła w Nowym Sączu swojej komórki partyjnej. PSL także tutaj nie działał. Nie było wystawianych list wyborczych. To w sumie dziwne, że nikt nie pokusił się aby w konserwatywnym Nowym Sączu nie założyć koła partyjnego Trzeciej Drogi. Pan Zegdza bardziej pasuje do TD niż do PO/KO. Pan Fecko pasuje równo.
Życie jednak toleruje próżnię. Zdaje się, że tylko Pan Ludomir Handzel próbował zagospodarować tę polityczną przestrzeń związaną z TD. Coś chyba nie poszło. Wysiłek polityczny trzeba jednak docenić. Tak w ogóle, ta „ruchliwość” polityczną Pana Handzla powinna jednak frapować, a równocześnie inspirować sądeckich studentów politologii. Tematy prac magisterskich same narzucają się.
Trzecia droga mogłaby pójść … na przełaj. Dopisać się do ewentualnego sukcesu Pana Handzla i jego drugiej kadencji. To byłaby prosta operacja poparcia Ludomira Handzla już w pierwszej turze przez TD. Ale proste operacje bywają także ryzykowne. No bo, gdy Pan Handzel nie wygra wyborów? A gdy podczas kampanii zwalą się na niego duże problemy? Gdy zostaną uruchomione sprawy, które zaskoczą? Wtedy to będzie rzutować na „niepokalanie” TD w Nowym Sączu i okolicach. A przecież wybory samorządowe w kwietniu to nie ostatnie wybory.
Zdaje się, że Pan Handzel był już bardzo blisko poparcia TD, już w 1 turze. W sądeckich mediach, także na (wolnym) Forum ukazał się filmik. Przez 44 sekundy Kosiniak-Kamysz komplementuje Pana Handzla. Potem filmik zniknął z Forum. Pozostał w mediach kontrolowanych przez Pana Handzla. Jednak ten filmik ekstrapoluje spekulacje, a nawet proste wnioski. Pan Handzel był blisko poparcia w pierwszej turze. Jednak coś się zmieniło.
Wytrawne oko dostrzeże, że ów filmik Pana Kamysza był z jakiegoś wewnętrznego spotkania TD. Ten filmik trafił do sztabowców Pana Handzla i oni postanowili go użyć. Z punktu widzenie marketingu dobrze uczynili. To daje wiatr w plecy Panu Handzlowi. No może raczej wiaterek niż wiatr. Ale w kampanii trzeba łapać wszystkie możliwe punkty.
Jednakże zastanawia inna sprawa: dlaczego nie pojawiło się oficjalne poparcie, jakaś wspólna konferencja, oficjalne namaszczenie? Nie nastąpiło, bo albo wycofano się, albo … to się jeszcze stanie. Ja jednak obstawiam, że nie stanie się. Za doradcę mam tylko intuicję. Zakładać się zatem nie będę.
Gdyby jednak Pan Handzel miał otrzymać poparcie TD w 1 turze, to nie publikowałby tego filmiku z Panem Kamyszem tak „na dziko”. Czekałby na oficjalne poparcie, na wspólną konferencję. Tak nakazuje logiczne wnioskowanie wynikające z „białego wywiadu”.
Wiem jednak, co powinna uczynić sądecka TD i jej liderka Pani Poseł Urszula Nowogórska. Aż prosi się dogadać się z krakowską KO! Z sądeckimi działaczami nie ma o czym gadać. Oni są uwikłani w lokalne sprawy i kontrolowani przez Pana Handzla od wielu lat, w sumie to od początku, czyli 5 lat. Sprawa budowy spalarni w mieście jest chyba kluczowa. W Nowym Sączu Pani Nowogórska niczego konstruktywnego z działaczami PO nie ustali. Straci jedynie czas. Ale zostawmy to.
Rozmowy należy podjąć z niezależną i sprawczą KO w Krakowie. Ustalić trzeba wspólnego kandydata. Do rozmów trzeba zaprosić także Lewicę. Powinien powstać sojusz, kolacja na rzecz poparcia optymalnego kandydata na prezydenta Nowego Sącza.
To powinien być „ciężki” kandydat. Taki, który będzie miał szanse wejść do drugiej tury. On musi pokonać Pana Handzla w turze pierwszej. To jest trudna sprawa. Ale może się zaskakująco okazać łatwą… Powiadają także, że „próba nie strzelba”…
Kiedyś sugerowaliśmy kandydatów koalicji KO-TD-Lewicy w Nowym Sączu. Naturalnymi są Panowie Lachowicz i Czerwiński. Ale oni nie będą chcieli chyba startować. Przyczyna jest dość prosta. Należy założyć, że oni uważają, że Pan Handzel jest nie do pokonania. Nie mogą ryzykować porażki. Poza tym, atakowanie wyborcze byłoby psychologicznie trudne dla Panów. Wszak byli sojusznikami Pana Handzla. Pan Lachowicz nie pasuje również do konfliktu, to wymaga określonego charakteru. A z Panem Czerwińskim jest pewna niewiadoma, „brakujący element”. Nasz dział „riserczu” pracuje już nad tym…
Ławka z kandydatami jest krótka, bardzo krótka. Na placu, na ławce pozostaje Pan Fecko. Z nim jest jednak problem. Nie chcą go najpewniej sądeccy działacze PO. Mimo, że wiedzą, że byłby odpowiednim kandydatem, ale ta sprawa spalarni ciągnie się, jak … guma z majtek, którą „ktoś” naciąga niemiłosiernie, a nawet mściwie. Kto tak czyni? Niechaj domyślą się – domyślni.
Można pomyśleć o kandydacie spoza obecnego kręgu KO. Ale musi spełniać warunek, że będzie rozpoznawalny, kojarzony przez wyborców. Kojarzony z dobrej strony. Kiedyś podawaliśmy nazwisko Pana Knapika, sądeckiego animatora kultury, człowieka rozpoznawalnego przez Sądeczan. Aby znaleźć taką osobę, trzeba wytężyć umysł. Sądeckim działaczom KO nie chce się umysłu wytężać. Oni poparliby już Pana Handzla. Ale nie mogą tego zrobić, więc kluczą.
Trzecia Droga nie ma nic do stracenia. Bierność nic nie daje. Zwycięstwo kandydata koalicyjnego petryfikowałoby pozycję TD w Nowym Sączu. Odpuszczenie sprawy jest indolencją. Czasu nie zostało wiele. Ale trzeba tylko chęci i jednej dobrej narady. Potem wspólna konferencja. Potem, w kampanii wsparcie udzielone kandydatowi.
W drugiej turze, gdy przejdzie do niej Pana Handzel, można zastanawiać się nad jego poparciem. Pan Handzel przyjmie wówczas każde wsparcie z wdzięcznością. Taka jest logika polityki. Do 7 kwietnia oczyści się także przedpole i sztaby przeciwników Pana Handzla wystrzelają się znacznie z amunicji marketingowej. Wiele kwestii stanie się jasnych.
Pani Poseł Nowogórska to stosunkowo młoda polityczka, ale posiadła już spore doświadczenie. Posiada także swoją „wagę”, działając blisko Pana Kamysza, obecnie polityka na świeczniku, z szansami na premierostwo w przyszłości. Pani Nowogórskiej nie może się „nie chcieć”. W Nowym Sączu można wiele uczynić dobrego. Zdaje się także, że Pani Posłanka w ostatnich wyborach poczyniła znaczny progres w Nowym Sączu. W 2019 uzyskała 1000 głosów, a w 2023 już 3200. To także zobowiązuje.
Gdy ustali się wspólnego kandydata na prezydenta Nowego Sącza, to trzeba także ustalić przynajmniej jedno biorące miejsce do rady miasta. Lewica także powinna tak uczynić. Na listach KO w Nowym Sączu są „wolne” miejsca, bo zdaje się lokalni decydenci KO planują zrobić roszady, a nawet „czystkę”. TD powinno starać się o uzyskanie co najmniej jednego radnego. Lewica także.
Tak, stworzenie koalicji do rady miasta Nowego Sącza wraz z KO i Lewicą aż się prosi. I to w ramach elementarza działań politycznych. Studenci politologii mogą napisać o tym prace licencjackie. Na magisterskie prace trzeba coś ambitniejszego wziąć na warsztat.
W kolejnej części napiszemy … a może coś napiszemy o strategii wyborczej Lewicy w Nowym Sączu.





