Strona główna Twoje miasto

Z życia chrząszczy: Kurek o wyborach samorządowych [odcinek 32]

WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 32 – BILBORDY W KAMPANII

Sprawa bilbordów w kampanii to szersze zagadnienie. Można to tej kwestii podejść od strony: finansowej, politycznej, prawnej, estetycznej. Oczywiście można zadać pytanie o wkład bilbordów do debaty publicznej wyborczej. Można także dojść do zagadnień etycznych.

Finanse.

Bilbordy w kampanii wyborczej kosztują relatywnie bardzo dużo. To są wydatki sięgające okolic 50% kosztów całej kampanii. O wiele za dużo. W Nowym Sączu można zrobić w miarę wypasioną kampanie za około 200 tysięcy (o 150 tys. więcej niż dopuszcza prawo).

Polityka.

Reklama

Kwestie polityczne trzeba sprowadzić do spraw ustrojowych. W demokracjach odbywają się wybory i w ich ramach odbywają się kampanie wyborcze. Ogólnie, podczas kampanii prezentują się kandydaci. Prowadzenie kampanii reguluje prawo wyborcze. Ono zawiera wiele zasad. Jest limit: wydatków, czasu, formy.

Nam chodzi teraz o tę formę. Kandydaci posiadają możliwości prezentacji. Tak w skrócie można je pogrupować: 1. Spotkania bezpośrednie z wyborcami, czyli chodzenie po domach. 2. Zorganizowane debaty przez media. 3. Wywiady w mediach. 4. Reklamy płatne w mediach. 5. Instrumenty out door: bilbordy, banery. 6. Eventy różnego typu.

Formę i zasady prezentacji kandydatów trzeba zmienić. Musi zostać zorganizowana KONSTRUKTYWNA przestrzeń dla organizacji debat wyborczych, „giełdy” koncepcji i idei. Musi być uwzględniony postulat – równości wyborów. Kandydaci muszą mieć zagwarantowaną równość i dostęp do publicznej agory.  

Prawo.

Przewiduje zlimitowane wydatki na kampanię, to jest bodaj 60 groszy od mieszkańca. Zatem w naszym mieście limit wydatków to 48 tysięcy złotych. To dlaczego ten limit jest przekraczany, w zasadzie przez wszystkie komitety?

Dlaczego tak dzieje się we wszystkich kampaniach w Polsce? Gdzie jest prokuratura? Ale my tak w naszym kraju szanujemy prawo. Sami ustalamy regulacje, a potem je łamiemy. Komitety wypracowały cały zestaw „myków”, jak obchodzić limity wydatków kampanijnych. Nie trzeba CBŚ i porucznika Columbo, aby namierzyć te myki. Trzeba chcieć.

Idzie jednak o coś znacznie większego. Chodzi o RÓWNOŚĆ wyborów. Jeżeli dany komitet powiedzmy … w Kaliszu zgromadził 3 razy więcej środków niż inny, a złamał przy tym limity wydatków, to ma lepiej, może lansować swoich kandydatów. Oni mają handicap w postaci większych możliwości wydatkowania na promocje wyborczą. To tworzy nierówność wyborów. Ale czy my mieliśmy w Polsce równe wybory kiedykolwiek? Czy w Nowym Sączu były, są równe wybory?

W ramach prawa wyborczego i partii politycznych jest problem: czy należy finansować partie polityczne? W Polsce jest takie finansowanie partii. Nasuwa się wniosek, że to jest złe, że po co? No tylko, gdy nie będzie finansowania, to partie „znajdą sobie” alternatywne sposoby. Po prostu dogadają się z biznesem, który będzie im dawał kasę w zamian za fruchty? Czy tak chcielibyśmy? Pojawi się KLIENTELIZM polityczny w najgorszej postaci.

Ten klientelizm jest przyczyną nierówności wyborów. Tworzy także „długi”, które prowadzą do dalszego psucia miast, gmin, państwa. Ktoś bowiem dał te pieniądze na kampanię i potem zwyczajnie chce coś za te „dary”. A za to oczekuje ogólnie rzecz biorąc – wpływów.

Finansowanie partii to mniejsze zło. Ale możemy także regulować: na co partie będą wydawały te dotacje.

Prawo wyborcze dopuszcza stosowanie płatnych reklam, w tym instrumentów outdoor, czyli osławionych bilbordów. No i to jest kluczowy obszar aktywności promocyjnej kandydatów nie tylko w Nowym Sączu. Kampanie wyborcze ogólnopolskie zalewają cały kraj bilbordami. W Nowym Sączu także jest masa bilbordów, szczególnie jednego kandydata.

Trzeba postawić odważną tezę: płatne reklamy, w tym bilbordy powinny być prawnie – zakazane! Kiedyś można było palić tytoń w miejscach publicznych. Teraz jest to zakazane. Kiedyś, 2 tysiące lat temu dozwolone były walki gladiatorów.

Możemy sobie zatem wyobrazić, że na przykład za 10 lat zakazane będę płatne reklamy wyborcze. Komitety nie będą zatem potrzebować tylu środków. Nie będzie marnotrawstwa. Zmniejszy się jednocześnie klientelizm. Demokracja się nieco oczyści. 

Pomyślmy sobie tak: finansujemy partie polityczne, one otrzymują powiedzmy 40 milionów z naszych podatków, a potem wyrzucają w błoto te pieniądze na nic nie wnoszące do debaty publicznej – reklamy i bilbordy. Czy nas stać na takie marnotrawstwo?

Lokalne komitety wyborcze w ramach wyborów samorządowych także jakoś „zbierają” te fundusze wyborcze, aby zainstalować 100 bilbordów i banerów. Po zakazie ich „potrzeby” finansowe spadną, nawet poniżej tych ustawowych 48 tysięcy w Nowym Sączu. Nie będzie na co ich wydawać, jak nie będzie płatnych powierzchni.

Trzeba uważnie czytać te bilbordy ze śmiejącymi gębami. Ja tam czytam taki oto przekaz: JESTEM FAJNY, WYBIERZCIE MNIE, BO CHCĘ MIEĆ WŁADZĘ.

Gdyby to na tych bilbordach były napisane jakieś przekazy konstruktywne? Chodzi o konstruktywizm obywatelski. Chodzi o kreowanie koncepcji, idei. Tak się nie dzieje. Jest sieczka marketingowa. Wykonana przez spin doktorów, którzy chcą zrobić wyborcom wodę z mózgu. Tak jest najczęściej.

Estetyka.

No brzydkie są miasta podczas kampanii wyborczych. Ta pstrokacizna tyleż przeraża, co rozśmiesza. Śmiejące gęby. Czasami poważnie pozujące na zatroskanych mężów stanu. Po wyborach nie są zbierane te plakaciska i wiszą sobie i przypominają o szarpaninie wyborczej.

Etyka.

Łamanie prawa jest nietyczne. Tworzenie nierówności wyborczej jest nietyczne. Klientelizm polityczny jest nieetyczny.

Rozwiązanie zakazu płatnych reklam nie jest pełnym rozwiązaniem. Trzeba stworzyć przestrzeń dla debaty. Niechaj kandydaci prezentują się publicznie w spotkaniach, debatach, gdzie mówi się o sensie. Ale nie organizujmy pikników z kiełbasą i piwem. To także powinno być prawnie zakazane.

„Integracja” na wycieczkach i spotkaniach w ramach sądeckiego Budżetu Obywatelskiego powinna być niedozwolona. To ukryte kampanie wyborcze. O nadużywaniu władzy i środków na finansowanie kampanii wyborczych przez rządzących (gminami, miastami, państwem) kiedyś pisałem. Nawet zaproponowałem Pierwszy Plan Kurka, który mógłby tę sprawę w naszym mieście uporządkować. Na razie Plan pozostał bez echa…

Dlaczego władcy, rządzący tego nie chcą zmienić (prawa wyborczego)? No bo sami wykorzystują tę niedoskonałości, aby wygrywać wybory. Media o tym nie mówią także, ponieważ sprzedają powierzchnie reklamowe. Kampanie wyborcze to dla nich czas żniw.

Moje tutaj pisanie jest, jak wołanie na puszczy. Ale może kiedyś 1000 Kurków będzie tak wołać i coś pęknie.

Ja także liczę na to, że te bilbordy staną się obciachowe. Liczę, że nastąpi „bunt” wyborców i nie będą głosować na tych, którzy zalewają przestrzeń naszych miast swoimi bilbordami i banerami. Zapanuje nowy trend: KTO SIĘ BILBORDUJE, TEN SIĘ KUJE.

Wybory wygra zaś ten, kto oświadczy: nie wydał nic na kampanię, oprócz 200 złotych na trampki, które zdarł chodząc po domach i pokazując, co chcę zrobić dla dobra publicznego.

Wiem, to czysty idealizm i naiwność z mojej strony. A gdyby tak w Nowym Sączu powstał zalążek społecznego oburzenia i ruchu oddolnego, który rozleje się na całą Polskę?

Roboczy zestaw haseł jest taki:

PRECZ Z BILBORDAMI WYBORCZYMI!

BILBORDY DLA REKLAMY MARGARYNY!

KANDYDACI TO NIE MYDŁO!

BILBORDY TO OBCIACH!

NIE CHCEMY GĘB WYBORCZYCH NA NASZYCH ULICACH!

BILBORDY TO WYRZUCANIE PIENIĘDZY W BŁOTO!

NA BILBORDACH WYGLĄDA SIĘ FATALNIE!

SĄ LEPSZE CELE NIŻ KASA NA BILBORDY!

NIE RÓBCIE NAM WODY Z MÓZGÓW!

BILBORDY TO WROTA PIEKIEŁ!

To tyle z tym „rewolucyjnym” zapałem. Następnym razem napiszemy … a to się jeszcze okaże. Może napiszemy, co słychać w bratnim Starym Sączu?

Adam Kurek
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj