WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 35 – DEBATA WYBORCZA
W sądeckiej kampanii niewiele się dzieje. Miasto jest obanerowane. W tej konkurencji nikt nie może dorównać Panu Handzlowi. Zawisły precedensowe instalacje banerowe. Na szlaku wyborczym pojawiła się wreszcie Pani Mularczyk. Pan Wilk także zaczął swoją aktywność, rozgrywa sprawę rolników. Pani Belska nagrała filmik ze swoją krzywdą, bo nie ma gdzie wieszać plakatów. No i Pan Nowak po słabej konferencji zaskoczył całkiem zgrabną konwencją z inspiracją, tyleż prezentacją bokserów, co galą przyznawania Oskarów. To było zajmujące i świeże.
Ale solą kampanii są debaty. Właśnie wczoraj zorganizowano pierwszą. Panowie Redaktorzy Molendowicz i Gorzkiewicz w dobrej formie przygotowali zestawy pytań i sekwencje, całkiem ciekawe. No może pierwsze dwa pytanie się nieco pokrywały, ale dało to także okazję do oryginalności i inwencji.
Oglądaliśmy z uwagą tę debatę. No dobrze, oglądaliśmy 2 razy. Chcieliśmy uzyskać perspektywę z lotu ptaka, ale i szczegółową. Myśleliśmy o ocenie punktowej, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na ocenę – jakościową.
Zdaje sobie sprawę, że podpadniemy wszystkim komitetom, ale i zwolennikom poszczególnych kandydatów. No bo, gdy nie chwali się kandydata, a coś dostrzega niedobrego i pęknięcia to dostaje się etykietę nierzetelności i tendencyjności. A może jednak stanie się inaczej, bo czytelnicy w Nowym Sączu są wyrobieni i rozróżniają analizę od propagandy.
Oczywiście są to nasze opinie subiektywne, ale chcemy podjąć próbę obiektywizacji i analizować wyłącznie na gruncie – marketingowym. Treść jest wtórna. Nas interesuje odbiór, rezonans i wpływ tej debaty na decyzje wyborcze. Nie będziemy za to koncentrować się na treściach tak bardzo, jedynie jeżeli mają wpływ na odbiór, na budowanie wizerunku i wiarygodności.
Patrzymy zatem na tę debatę ekspercko, ale z punktu widzenia – przeciętnego odbiorcy.
Przed debatą były performance. Były kwiaty od obozu Ludomira. To miało chyba pokazać przyjazność i wytrącić kontrkandydatów ze spokoju. Ale performance są przy okazji pretensjonalne. Były okrzyki. To chyba jednak nie wpłynęło ostatecznie dobrze na Pana Handzla.
Runda pierwsza – 5 pytań redaktorów.
Przy pierwszym pytaniu – ocena sytuacji Nowego Sącza – kolejność sprzyjała PLH. On także na początku ustawił opowieść. Tak się działo. Pani Mularczyk próbowała kontrować. Reszta w sumie pochwaliła Pana Handzla, bo jest dobrze i źle, to wybijało się dobrze. Pan Nowak mógł lepiej. Dobre ad vocem Ludomira Handzla podkreśliło, że jest dobrze. Runda lekko dla Pana Handzla. Szkoda tylko, że był zdenerwowany i pobudzony. Tak wpływać może przesadny szoł przed debatą na parkingu.
Drugie pytanie – co powinno dziać się w Nowym Sączu – poszło bokiem. Padały ogólniki przemieszane z parkingami i współpracą z gminami ościennymi. Seria ad vocem. Pan Nowak celnie o współpracy z gminami. Niezła odpowiedź Pana Handzla, ale mówił nerwowo, mimika szwankuje. Spokój u reszty wypowiadających. Pani Mularczyk zaskakująco spokojna. Seria w sumie nijaka, remisowa. Pan Handzel zaczyna wygłaszać oświadczenia. To zaczyna przypominać monologi i tyrady. Powinien mieć więcej luzu i przysłowiowego uśmiechu.
Trzecie pytanie – budowa spalarnia i odpady. Pan Nowak wchodzi ostro, bo twierdzi, że spalarnia będzie. To ustawia wrażenie. Pani Belska podtrzymuje głos Pana Nowaka. Pani Mularczyk kontynuuje. Wychodzi na to, że ma być spalarnia. Pan Handzel zamyka sprawę, że spalarni nie będzie i kpi z krytyki. Pan Wilk zaskakuje, że „spalarnie są dobre”, ale lokalizacja zła. Ad vocem Pani Mularczyk w tempo. Pan Handzel nieźle kontruje „siekierą” zamiast belownicy. Pan Nowak reaktywny i mówi o wodociągach. Seria dla Pana Nowaka, ale i ciekawie Pan Handzel. To nie było wygodne dla niego, ale wyszedł jakoś z tego. Dlatego dostaje punkcik.
Czwarte pytanie – ożywanie starówki. Pani Belska próbuje zaskoczyć, ale to „inaczej” nie oznacza wiele. Pani Mularczyk ogólnie i ma być zielono. Pan Handzel może i dobrze, ale znowu nerwowo. Pan Wilk filozoficznie, że ludzie to „życie”, ale potem ciekawie mówi o obniżeniu podatku od nieruchomości. Chyba jednak nie rozumie wpływu podatków municypalnych na biznes. Pan Nowak kontynuuje biznesowo, że trzeba inwestować w przedsiębiorczość. Ad vocem Pani Mularczyk przytomnie poszła w symbol. Pan Handzel kiepsko, twierdzi, ze niewiele może i opowiada nie na temat o kontrolach. Pan Nowak opowiada, że nic się nie dzieje. Pani Belska idzie w niejasne szczegóły. Tutaj lekko dla Pana Nowaka. Nieźle Pani Mularczyk. Pan Wilk z podatkami także mógł kogoś przekonać.
Piąte pytanie – Sandecja. Pani Mularczyk krytykuje, to jasne. Ale nie odpowiada na pytanie. Pan Handzel mówi, że stadion będzie, to sprzężenie zwrotne – wyprzedzające. Pomysłowe. Pan Wilk idzie bokiem, życzeniowo. Pan Nowak atakuje dość celnie. Wyraźnie rozkręcił się. Pani Belska ogólnie, zamiast o Sandecji. Ale zadaje ciekawe pytanie na koniec. Ad vocem Pani Mularczyk dość przytomnie pyta: za ile będzie stadion skończony. Pan Handzel o „czerwonym zeszycie”. O co chodzi? Zdecydowanie dla Pana Nowaka.
Runda druga – pytania wzajemne.
Zaczyna Pan Handzel. Zaskakuje pytaniem do Pani Belskiej. Dlaczego do niej? Jasne, chce podciąć Panią Belską. Dobry pomysł. Niech konkurent chwali współpracę z Panem Handzlem. No i co odpowiada Pani Belska? Wpada w pułapkę. Pan Handzel kończy dzieła. Zwolennicy Pana Handzla biją brawo. Niedobrą odpowiedź Pani Belskiej zapamiętają widzowie debaty. To był punkt zwrotny dla Pani Belskiej. Nie wykazała się refleksem. Nie odzyskała już formy po tym „ciosie”.
Pan Wilk pyta o domki Pana Handzla. Pusty przebieg. Pan Handzel obniża podatki. Do zapomnienia.
Pan Nowak pyta Pana Handzla. Jest protekcjonalny „Ludek” i bilbordy. Niezłe. „Ludek” wyraźnie zdenerwowany opowiada nijak. Pan Nowak „dobija”. Zwolennicy Pana Nowaka chcieliby go widzieć w takim wydaniu. Ale jest niedosyt, że nie walczył tak od początku, że nie stosował częściej bon motów.
Pani Belska zaskakuje pytaniem do Pana Nowaka. Pyta: dlaczego chce znowu rządzić? To chyba miał być „podarek”, mimo pozorów krytyki, że nic niby nie zrobił. Pachnie trochę pytaniami Danuty Holeckiej do Jarosława Kaczyńskiego. Pan Nowak odpowiada. Wiadomo jak. Pani Belska pogubiona. „Cios” Pana Handzla skutkuje.
Pani Mularczyk pyta Pana Handzla. Jest izba wytrzeźwień. Idzie o liczby. Pan Handzel namiętnie – nie odpowiada. Jest metafora. To można zapamiętać. Jak ktoś nie bardzo wie o co chodzi, to może poczuć się przekonany przez Pana Handzla. Sprytnie. Czy karta Pani Mularczyk coś zmieniła? Chyba jednak nie. Powinno się o tym wymyślić jakąś obrazową metaforę, porównanie. Co mówi 1492? Coś mówi, ale można było z tego wycisnąć więcej. Inna rzecz, ze już wiemy, że badania z grudnia najpewniej wykazały wagę sprawy izby wytrzeźwień.
Pani Mularczyk teraz pyta Pana Nowaka. Dlaczego? Może chce go budować? Pyta o Sandecję, a w sumie mu wystawia pytanie do „ścięcia”. On smeczuje. „Danuta Holecka”… Pan Nowak może być w drugiej turze. Nie wiadomo, dlaczego Pani Mularczyk zadała to pytanie. Pan Wilk zaczyna przestawiać kubek z popcornem. Zaczyna chrupać popcorn. To oczywista manifestacja – performance. Czy dobra? A to już jest dyskusyjne. Na pewno chce sprawiać wrażenie luzaka, a nawet jajcarza. To widzowie mają zapamiętać, tę szarżę.
Pani Belska pyta … Ludomira. Czy się odgryzie? Jest stadion. Źle postawione niestety pytanie. Pan Handzel chyba zadowolony, odpowiada wartko. Przepracował sprawę stadionu. Potrafi nawet tym tematem zaatakować.
Pan Nowak pyta Pana Handzla. Pomysłowe pytanie o stadion. Postawił tezę. Pan Handzel ma „nagraną płytę”. Ale opowiada o basenie i „ławeczkach”. Jest znowu basen i lodowisko. Pan Nowak rozgrzany. Gdyby był od początku taki, to wygrałby tę debatę.
Pan Wilk sam siebie. Słabe. Jest izba i alkohol. Dzieli racje. SOR ma nie łatwo i pijmy w sobotę. Z podatków sfinansujemy izbę wytrzeźwień. Logika Korwina Mikke. Ale jest nawet śmiesznie. Znowu Pan Wilk chyba nie wie, kto głównie zarabia na podatkach od sprzedaży alkoholu.
Pan Handzel także pyta sam siebie. To nie było dobre. Chyba zachęcił go do takiego ruchu Pan Wilk. Zadawanie sobie pytań sobie samemu jest narcystyczne i takie „dyktatorskie”. Co mówił przez dodatkowe 90 sekund? Będzie tor kajakowy. Atakuje SOR i sądecki szpital, sugeruje, że jest do bani. Lekarze i pielęgniarki nie będą na Pana Handzla głosować.
Oświadczenia końcowe.
Pan Handzel mówi o miss piękna. Jest Karta. Mógł lepiej. Pan Handzel jest pobudzony. Niepotrzebnie. Byli trenerzy, ale nie od aspektów psychologii.
Pan Wilk spokojny. Jako jedyny założył zawadiacko nogę na nogę i ma jasną marynarkę. Konsumuje popcorn. No i wygłasza pochwałę – „szaleństwa”. Tyle oryginalne co ryzykowne.
Pan Nowak atakuje Pana Handzla. Idzie mu nieźle.
Pani Belska idzie feministycznie i stawia na „delikatność i zdecydowanie”, jak „w domu”. To dość przewrotne i lekko sprzeczne. Przy okazji obraziła Stary Sącz.
Pani Mularczyk stawia w mowie końcowej na czyste powietrze. To ważne, ale jakoś rozczarowuje. Można było przewidzieć, że będzie mowa końcowa i nauczyć się jej na pamięć. Wyszła jakby improwizacja. Albo – wyniki badań. Tak czy siak można było lepiej powiedzieć, choćby streścić wyniki badań, tam zdaje się było więcej treści.
Kolejna debata 4 kwietnia. Panowie Gorzkiewicz i Molendowicz idą po debacie razem na wódkę. Jest okazja. Dobrze to im wyszło.
No i kto wygrał tę debatę? Trudno powiedzieć. Każdy kandydat miał swoje dobre miejsca i słabe.
Pan Handzel był przygotowany, ale chyba przemotywowany. Wyszła zbyt duża nerwowość, zbyt zapalczywa praca z kamerą. Przerysowana gestykulacja. Gdyby miał więcej luzu, to by znacznie lepiej wypadł. Może nawet wygrałby tę debatę. Brakowało mu luzu Pana Wilka, który miał go jednak za dużo. Otoczenie Pana Handzla go „przegrzało”, pewnie zagrzewali: Ludek musisz wygrać i zmieść ich z ringu. No i „Ludek” tak się zachowywał.
Pani Mularczyk zaskoczyła. Spodziewano się jej nerwowości, a ona przeszła na Pana Handzla. Miała w sumie dobrą dykcję, próbowała atakować. Debaty i występy publiczne to nie jej żywioł, a tutaj nawet wyszło. Postawiła główny motyw na czyste powietrze i izbę wytrzeźwień. Prawdopodobnie to pokazały grudniowe badania. Mowa końcowa także dotyczyła sprawy powietrza. No ale skoro tak pokazują badania? To może to nie był błąd stawiając na jeden motyw. Pani Mularczyk tyle wygrała, że nie położyła tej debaty.
Pan Nowak miał przeciętny początek, ale potem w drugiej części już był w formie. Gdyby tak czynił przez całą debatę, to można byłoby stwierdzić, że wygrał tę debatę. Zwolennicy mają niedosyt. Przy lepszym przygotowaniu się Pan Nowak mógłby namieszać. On ma potencjał swady i riposty. Nie wykorzystał tego w pełni.
Pan Wilk chciał się koniecznie różnić, nawet mu się to udało. Akcja z popcornem mogła jednak źle wypaść, to było jajcarskie, ale jednak protekcjonalne, widzowi mogli pomyśleć, że mu nie zależy i się odcina. Je popcorn, bo jest widzem. Tylko widzem. Tak, nie wejdzie do drugiej tury na pewno. Ale mógł się komuś spodobać.
Pani Belska. No cóż, nie zachowała się dobrze przy dość prostym pytaniu Pana Handzla. Ale stres czasami wygasza inteligencję. Można ją zrozumieć. Mogła błysnąć przy tym pytaniu, ale pogrążyła się. Gdyby nie to pytanie i odpowiedź, to byłby to przyzwoity wstęp. Niestety ta debata nie była dla niej.
Będziemy pisać następnym razem o programach wyborczych. Zaczniemy od programu Wiosny.





