Strona główna Twoje miasto

Z życia chrząszczy: Kurek o wyborach samorządowych [odcinek 37]

WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 37 – DEBATA RADIA KRAKÓW – wydanie specjalne.

To druga debata z kandydatami na prezydenta miasta Nowego Sącza. Debatę bardzo dobrze prowadził Pan Redaktor Wrona. Debata ciekawa, chociaż ta wcześniejsza była bardziej wciągająca. Kandydaci byli świeży i także w pełnym składzie. Także odpowiedzi na pytania były podobne do tych z debaty poprzedniej. (A może Redaktor Wrona powinien nie pytać już o spalarnie i stadion.)

W tej debacie brakowało kandydata Ryszarda Wilka. Jego nieobecność można nawet próbować wyjaśnić. On zdaje się ma dość lekceważący stosunek do debat. Na ostatniej jadł sobie popcorn i dość lekko traktował: prowadzących, współdebatowiczów, a przy tym i widzów. Na debatę radia Kraków nie przybył. A może miał ważne przyczyny? Czyżby protesty rolników?

Podobnie jak poprzednią debatę: oceniamy z perspektywy przeciętnego widza. Jest także podwójnie: marketingowo i treściowo. Najlepiej, gdy te dwa aspekty idą w parze. W debatach rolę odgrywają: swoboda, płynność, poprawność wypowiedzi, szybkość reakcji, wygląd, ubiór. Poczucie humoru także.

Wiemy także, że debaty w konwencji walki, pojedynku przydaje im walorów widowiskowych. Należy rywala traktować także z pewną kurtuazją. Nie należy mu „podawać nogi”. Debaty, w których udział bierze więcej niż dwóch kandydatów, wyraźnie tracą na atrakcyjności. Ale przejdźmy już do debaty…

Reklama

Pierwsze pytanie: budowa stadionu.

Pani Mularczyk odpowiada spokojnie, nawet nieźle punktowała. Pan Nowak kontynuuje i czyni odpowiedzialnym Pana Handzla. Pani Belska wskazuje na winnego „szefa prezesa”. Czy ma na myśli Pana Handzla, czy radę nadzorczą NIK. Pan Handzel wymyślił dość sprytną narrację, podobną jak debacie poprzedniej. Mówi o klubie, o „czerwonym zeszycie” (o co chodzi?). Potem opowiada o kontrolach. To tyle demagogicznie co sprytnie. Trzeba się znać, aby zrozumieć. Marketingowo trzeba mu zapisać na plus. Remisowo i nudno, bo słyszeliśmy już to na poprzedniej debacie. Sprytnie broni się Pan Handzel w niewygodnym temacie, więc dajemy mu plusik. Był także spokojny.

Drugie pytanie: spalarnia odpadów.

Pan Nowak zaczyna klasycznie. Podtrzymuje, że spalarnia powstanie, a nie powinna. Pani Belska sprzeciwia się spalarni. Ciekawe, co powiedziałaby 2 lata temu, jako magistracka dyrektorka. Po oświadczeniu Newag jest łatwiej się sprzeciwiać budowie. Pan Handzel ze spalarnią także wymyślił dobrą odpowiedź. W sumie powtórzył odpowiedź z poprzedniej debaty. Skrytykował pytanie, aby podkreślić, że spalarni nie będzie. A może rzeczywiście Redaktor Wrona powinien zapytać: jak czytać wycofanie się z budowy przez Newag? Pani Mularczyk opowiada podobnie jak na poprzedniej debacie. Ale celną ripostą poruszyła Pana Handzla. Może dlatego Pani Mularczyk należy się plusik.

Trzecie pytanie: miasto poszerza granice.

Mimo „nowego” pytania, to nic ciekawego nie pojawiło się w tej rundzie. Pani Belska na okrągło, że „miasto jest piękne”. Pan Handzel sprytnie wypomina redaktorowi, że popiera go także Pan Kosiniak Kamysz. To prawda, że na zamkniętym spotkaniu (opłatkowym?) mówił o Panu Handzlu bardzo ciepło. Poza tym pochwalił się kolejny raz basenem nad Łubinką. Musi uważać, bo to może zacząć już irytować. Pani Mularczyk wypomina „chłopów ze wsi” radnego z obozu Pana Handzla. Pan Nowak chce poszerzenia miasta, ale widzi kompetencje rządu. Nudno. Może plusik dla Pana Nowaka.

Czwarte pytanie: złe powietrze w mieście

Pan Handzel szarżuje i stosuje: sprzężenie zwrotne wyprzedzające … atak. Ogłasza znaczne postępy. Opowiada także o śmieciach. Dyskusyjne, a w sumie słabe. Wiadomo co powiedzieli kontrkandydaci. Pani Mularczyk atakuje. Jest przygotowana. Powietrze to jej kampanijny motyw. Jest obkuta. Pan Nowak jest zasadniczy. Także zdaje się orientować w temacie. Pani Belska nic ciekawego nie mówi, oprócz kuriozalnego pomysłu elektrowni wodnej. Plusik dla Pana Nowaka i Pani Mularczyk.

Pytanie wzajemne:

Pani Mularczyk do Pana Handzla. Na promocja miasta i 2,4 mln i co z tego wyszło. Źle zadane pytanie i Pan Handzel rozwija się w locie. Jest spokojny i opowiada o wyborach miss. Pytanie musi być z tezą, albo trzeba prosić o wyjaśnienia, nie zadając pytania. Riposta Pani Mularczyk kiepska i nie na temat. Ma kartonik, ale niewiele to daje. Nie wiadomo bowiem, ile Pan Handzel wydaje z budżetu miasta na autopromocję. Punkt dla Pana Handzla. Minus dla Pani Mularczyk za nieodrobienie lekcji zadawania pytań.

Pan Nowak do Pani Belskiej. Wypomina pracę w ratuszu, pyta o tajny raport o edukacji, którego była autorką Pani Belska. Chwali się długo osiągnięciami. Oskarża Pana Nowaka. Opowiada o „długopisie” i to, że to był powód jej rezygnacji. Nie rozumie braku publikacji tego jej raportu. Jakoś w sumie to wyszło, ale mogło być lepiej. Niedobre pytanie. Trzeba zadać pytanie z tezą, albo poprosić o wyjaśnienie. Pusty przebieg. Pytanie i odpowiedź do zapomnienia.

Pani Belska pyta Pana Nowaka. Reaktywnie i spontanicznie. Nie spodobało jej się jednak to pytanie wcześniejsze. Zadaje jednak zagmatwane pytanie o różnicach w bonach edukacyjnych. Chce „zagiąć” Pana Nowaka. On wychodzi dobrze z tego „okrążenia”. Ad vocem „ o młotku” dziwaczne. Metafora „młotka” zła. Pan Nowak zdecydowanie górą.

Pan Handzel do Pani Belskiej. Kontynuuje pytanie z poprzedniej debaty: dziękuje Pani Belskiej za pracę. Wypuszcza ją, aby zaatakowała Pana Nowaka. Ona to robi wartko i ochoczo. A mówiła wcześniej „o długopisie”. A teraz uderza „młotkiem” w Pana Nowaka na polecenie Pana Handzla. Trochę zabawne. Pytanie wygrał zdecydowanie Pan Handzel. Pani Belska nie wyciągnęła wniosków z poprzedniej debaty. No cóż, tak bywa…

Pan Nowak do Pana Handzla. Pyta o liczbie schronów. Nie wiadomo po co. Straszy wojną? I nieprzygotowaniem miasta? Zupełnie to nie wychodzi. Pan Handzel odpowiada dobrze. Ad vocem potwierdza, że chodziło o wojnę. Punkt zdecydowany dla Pana Handzla. Zmarnowane pytanie. Brakuje pytań do Pana Handzla? Dziwne…

Pani Belska do Pana Nowaka. Znowu. Reaktywność. To potwierdza syndrom „młotka” na Pana Nowaka. Punkt dla Pana Handzla. Chociaż Pan Nowak odpowiada dobrze. „Młotek” robi dalej za metaforę.

Pan Handzel pyta sam siebie. Słabe. Nie wyciągnął wniosków z poprzedniej debaty. Zadawanie sobie pytań sobie samemu jest narcystyczne i takie „dyktatorskie”. Poprzednio opowiadał o torze kajakowym. Teraz mówi: o kulturze, scenie, bibliotece, ratuszu. Ogólnie pytanie samego siebie jest niedobre. Punkt dla Pana Nowaka i Pani Mularczyk.

Pani Mularczyk do Pani Belskiej. O bonie organizacyjnym. Nie wiadomo o co chodzi. Podobno jest tak dobrze, ze aż źle. Panie się zapętliły w tym wszystkim.

Podsumowania nic nie wnoszą. Pani Belska nie stosuje feminatywów. Pan Handzel znowu o lodowisku i basenie nad Lubinką. Uff… Pani Mularczyk dość ciekawie o nazwisku LH na karcie i będą opłaty do wody. Pan Nowak ostro, że Pan Handzel nie umie budować.

Ogólnie:

Pan Handzel lepszy niż poprzedniej debacie. Po prostu był spokojniejszy. Ale nie było tylu ad vocem do niego. On chyba nie lubi krytyki. Poza tym powtórzył to co słyszeliśmy już wiele razy. No i to nieszczęsne pytanie samego siebie…

Pan Nowak w normie, ale poprzedniej debacie był trochę lepszy.

Pani Mularczyk podobnie jak na poprzedniej debacie, chociaż może ciut lepiej.

Pani Belska chyba pokazuje, że jest suportem dla Pana Handzla. To wystarczy za ocenę jej występu. Pani Belska trzyma się „młotka”. Czy liczy także na długopis … od Pana Handzla?

Debata remisowa dla: Pana Nowaka, Pana Handzla, Pani Mularczyk. Pan Redaktor Wrona niepotrzebnie dał się wmontować w sprawę poparcia premiera Kosiniaka-Kamysza. To posłużyło Panu Handzlowi.

Kolejna cześć będzie o programach wyborczych, jednym z programów wyborczych.

Adam Kurek
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj