Strona główna Twoje miasto

Z życia chrząszczy: Kurek o wyborach samorządowych [odcinek 6]

WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 6 – WYBORY PREZYDENCKIE i czarny PR.

Czym jest czarny PR? Wszyscy pewnie wiedzą, ale warto podać definicję. To negatywna kampania wyborcza. To działania, których celem jest zniszczenie wizerunku przeciwnika politycznego. Informacje podawane w ramach czarnego PR mogą być nieprawdziwe, ale mogą być częściowo prawdziwe. Chodzi o ich intencje. One mają za zadanie zadać dotkliwie niespodziewany cios przeciwnikowi. On zaś nie musi odnosić się do spraw politycznych. Najczęściej związany jest z życiem prywatnym kandydata, do spraw obyczajowych.

W polityce światowej mieliśmy „aferę rozporkową” Moniki Lewinsky i prezydenta Billa Clintona. Była sprawa zdrad małżeńskich prezydenta Francois Holland. Pamiętamy kampanię prezydencką Dominique Strauss-Khana we Francji i to co stało się w hotelu w Nowym Jorku. Wcześniej romans brytyjskiego konserwatysty Johna Profumo. Klasykiem jest Berlusconi. Wokół „tych spraw” wybuchały afery, akcje czarnego PR. Miały oczywisty kontekst wyborczy.

Mamy takie przykłady w polskiej polityce centralnej i naszej sądeckiej. Pamiętamy, gdy w 2000 roku komitet Mariana Krzaklewskiego „zwodował” film, jak to podpity Siwiec „całuje ziemię kaliską”. To miało skompromitować Kwaśniewskiego. Albo uruchomienie tuż przed wyborami afery zakochanej posłanki Sawickiej, „kręcącej lody” ze szpitalami i burmistrzem Helu. Jest także klasyk: dziadek z Wermachtu.

W naszym mieście w 2014 pokazywano wiadomego kandydata na prezydenta w niezręcznej sytuacji, na imprezie, w stanie wskazującym, który bawił się w kasynie przy rulecie. To miało zniszczyć jego wizerunek podczas drugiej tury. Trzeba przyznać, że było to dość partackie i poszło bokiem. Ważne jest to, że ktoś wpadł w ogóle na taki pomysł. Miało być „światowo”, a wyszło… jak wyszło.

Reklama

Czarny PR ma także jedną cechę – jest kontrowersyjny. Czyni także szkody o charakterze społecznym. Operowanie na motywie wiarygodności osób publicznych zawsze czyni szkody, podmywa dość niski kapitał społeczny w Polsce. Nawet jak informacje czarnego PR są po części prawdziwe. Ludzie, obywatele często nie radzą sobie z takimi informacjami i tracą zaufanie do ludzi polityki en bloc.

Materiały dla czarnego PR pojawiają się najczęściej z dwóch źródeł. Albo to jest zaplanowana akcja sztabowców i spindoktorów. Oni wtedy sami generują takie materiały, nawet w ramach prowokacji. Materiały – tak zwane kompromaty – wypływają także przypadkowo i tak trafiają w ręce spindoktorów. No bo na przykład jakiś zdradzony mąż czy żona chce się zemścić i dostarcza kompromitujący materiał do jakiegoś sztabu, w ręce bezwzględnych sztabowców i równie zachłannych na sukces wyborczy konkurentów.

Zagadnienia etyczne są istotne, obustronne, ale nie będziemy wchodzić w to, aby uniknąć oskarżenia o moralizatorstwo.

Idzie kampania samorządowa. Wybory odbędą się w kwietniu 2024. Po mieście zaś już krążą informacje, że coś wydarzy się. Że są jakieś nagrania, zdjęcia. One mają skompromitować jednego z kandydatów na prezydenta. Pojawiają się przecieki. Następuje słynny „efekt halo”. Te pogłoski mogą być wpuszczane intencjonalnie, dla uzyskania ogólnego wrażenia i klimatu. Mogą mieć także poparcie w istniejących materiałach. Nie wiadomo, jak jest naprawdę.

Czy coś jest i co to jest? Tego właśnie nie wiadomo. Ale pogłoski pojawiły się. Już ich pojawienie się ma efekt marketingowy.

Kiedy takie informacje się wpuszcza w obieg? Marketingowi sztabowcy wybierają dogodny moment. Najczęściej jest to finał kampanii, kiedy to wyborcy poszukują informacji, mają ustawione radary na recepcję. Jeżeli prowadzone są kampanie prezydenckie, to druga tura jest dobrym czasem na wpuszczanie takiego „szczura”.

Czy Nowym Sącz będzie świadkiem takiej akcji czarnego PR w najbliższej kampanii samorządowej, prezydenckiej? To możliwe. Jeżeli choćby w części wierzyć tym pogłoskom, to Nowy Sącz może stać słynny na całą Polskę. Może wystąpić syndrom Olsztyna. Pamiętamy te „odcinki”, które wstrząsały i zdumiewały całą Polskę. Niestety ośmieszały także Olsztyn.

Tak, tutaj nie chodzi o poszczególnych kandydatów, ale o dobre imię miasta Nowego Sącza. Nie każda sława jest dobra. Ostatnio przez Polskę przetoczył się chichot o budowaniu stadionu w Nowym Sączu. Czy teraz ma wyjść jakaś obyczajówka?

A może trzeba rozbroić tę niby bombę? I zaapelować do posiadaczy materiałów, kompromatów, aby ich nie użyli w kampanii wyborczej. Jak coś mają, to niech to pokażą teraz. Niech Nowy Sącz nie stanie się obiektem śmiechu i jaj w całej Polsce. Że oto… Nie chce być przekaźnikiem żadnych pikantnych szczegółów. Poza tym, to mogą być plotki. Nie można wpisywać się w mechanizm kampanii wyborczej stosującej czarny PR.

Należy się zwrócić zatem do …. Szanowni sztabowcy i spindoktorzy, wyłóżcie karty na stół. Jeżeli macie jakieś karty. Oszczędźcie wstydu naszemu miastu. Interes wyborczy nie jest tego warty. Pokazujcie teraz co macie, albo nie róbcie fermentu. A jak to uczynicie w kampanii wyborczej, to niechaj wam się wasz plan nie powiedzie i niech was potem gryzie sumienie.

Następny odcinek będzie dotyczył kampanii prezydenckiej w Nowym Sączu i tego, że nasze miasto stanie się szczególnym polem starcia wyborczego w Polsce.

Adam Kurek
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj