WYBORY SAMORZĄDOWE W NOWYM SĄCZU – Część 7 – WYDARZENIA W WARSZAWIE
Miałem pisać o czymś innym, ale napiszę jednak o bieżących wydarzeniach w Warszawie i ich wpływie na nasze miasto – Nowy Sącz. Śledzimy teraz w Warszawie wydarzenia o znaczeniu tyle symbolicznym, co mającym realny wpływ na wybory samorządowe w kwietniu 2024. Chodzi zatem o wyniki wyborów w Nowym Sączu.
Pisałem kiedyś o morfologii poparcia dla PiS i nie-PiS w Nowym Sączu. Ono zmienia się. Jeszcze w 2020 roku podczas wyborów prezydenckich kandydat PiS (Duda) otrzymał w Sączu 60%, a kandydat obecnej koalicji (Trzaskowski) 40%. Podczas ostatnich wyborów rozkład był już 50-50%. Jak będzie w kwietniu 2024? Wskazówka przechyli się wyraźnie na korzyść kandydata obecnej koalicji rządzącej. Tak, piszę koalicji rządzącej, ponieważ od wczoraj jest nowa koalicja rządząca. PiS staje się opozycją.
Trzeba także teraz dodać, że po 15 października PiS popełnia liczne błędy. W zasadzie jest to pasmo błędów. Wydłużanie okresu interregnum było błędem. Te 2 miesiące z decyzjami finansowymi było błędem. Sejmowe wystąpienia ludzi PiS były także błędem. Łącznie z poniedziałkowym występem Jarosława Kaczyńskiego z trybuny sejmowej, „bez żadnego trybu”, kiedy to oskarżył świeżego premiera o to, że jest niemieckim agentem. Także wczorajsza reakcja na skandal Brauna i oskarżenie Hołowni o ten skandal nie świadczy dobrze o kondycji Jarosława Kaczyńskiego.
Pan Prezes traci rezon, traci formę, traci zimną krew. To w oczywisty sposób wpływa na kondycję całego PiS. Chodzi oczywiście o sprawy wizerunkowe. O te kwestie, które wpływają na poparcie wyborcze.
Ale przed nami jeszcze seria kolejnych niekorzystnych wydarzeń dla PiS. Będą komisje śledcze. Z szaf wypadać będą raz po raz kolejne trupy. No i TVP zostanie zmieniona. To wszystko wpływać będzie na zmianę struktury poparcia wyborczego.
PiS traci wyraźnie siły. To nie jest PiS z 2019, a już na pewno z 2015, kiedy mieli naturalne, społeczne noszenie. PiS obecnie nie ma także koncepcji na przełamanie szoku powyborczego. Wybiera strategie radykalizmu. A to nie jest w tej sytuacji najlepsza strategia. Tę może i podpowiadają emocje, ale one nigdy nie były dobrym doradcą. Potrzebna jest reintegracja, a radykalizm tym razem nie jest właściwym katalizatorem integracji.
Zmieniła się atmosfera i nastrój społeczny. Spada zapotrzebowanie na radykalizm. Tego właśnie zdaje się nie rozumieć Jarosław Kaczyński i PiS. Będą zatem brnąć w kolejne błędy. To przełoży się także na zmiany w poparciu. Także w podczas wyborów samorządowych. U nas w Nowym Sączu także.
Donald Tusk wygłosił wczoraj zaskakujące expose, które było w wyraźnym kontrapunkcie do mimikry Mateusza Morawieckiego i występów Jarosława Kaczyńskiego. Gdy nowy rząd zrealizuje w miarę szybko kilka kluczowych zapowiedzi, to także wpłynie na zmianę struktury poparcia. Jest jeszcze coś takiego, jak premia zwycięzcy. Ludzie, wyborcy dają zawsze kredyt zaufania wygranemu. Część zmienia wprost sympatię. Tak dzieje się wszędzie. Polska nie jest tutaj żadnym ewenementem.
Gdyby dzisiaj znowu odbyły się wybory, to poparcie PiS nie przekroczyłby już 30%. PIS będzie miał teraz poparcie z „dwójką” z przodu. Koalicja mogłaby pokusić się o 267 posłów i obalanie weta prezydenckiego.
Jak to poparcie dla partii zmieni się w kwietniu 2024, to tego nie wiadomo. Ale PiS powinien mieć wielkie zmartwienie.
Przy takiej strategii PiS czekają złe czasy, a może i nawet rozłam poprzedzony walką o władzę, a także zaskakujące konwersje dotychczasowych członków, zwalczające się frakcje. Może i nawet to wydarzy się u nas w Nowym Sączu. Są ku temu pewne przesłanki, do pojawienia się spin off (fronda) w ramach sądeckiego PiS. (To wymaga jednak osobnego tekstu.)
W kwietniu 2024 szykuje się duża porażka PiS w wyborach samorządowych. Prawdopodobnie wszystkie sejmiki przejdą w ręce nowej koalicji. Władza w miastach powyżej 50 tysięcy w miażdżącej większości przypadnie kandydatom koalicji bądź kandydatom niezależnym.
Jak to będzie w Nowym Sączu? No oczywiście, że sprawy ogólnokrajowe przełożą się na atmosferę wyborczą w naszym mieście. Tutaj szybciej i bardziej reaguje się na wiatry z Warszawy niż tam, gdzie jeździ się z rejestracjami KNS. W końcu jesteśmy miastem. No może nie tak progresywnym jak Kraków czy Wrocław, ale jednak miastem. Owszem stolicą tradycjonalistycznego regionu, ale jednak otwierającym się miastem na wiatr zmian politycznych, społecznych, światopoglądowych.
Czy PiS wystawi w Nowym Sączu solidnego kandydata? Zrobią zapewne badania poparcia. Ale czy właśnie na niego wskaże Jarosław Kaczyński? To wcale nie jest pewne. Jarosław Kaczyński wskazał w 2018 przecież na słabiutką Iwonę Mularczyk i zrezygnował z pewnej wygranej, gdyby poparł kandydaturę Krzysztofa Głuca, forsowanego przez Ryszarda Nowaka.
I tym razem, w roku 2024, może dojść do podobnej sytuacji. To może także skutkować pojawieniem się frondy i 2 kandydatów walczących o wyborców PiS w Sączu.
Kandydat prawicy znajdzie się na pewno w drugiej turze. Kwestią jest, z kim będzie konkurować. To wcale nie jest oczywiste, że z Ludomirem Handzlem. Należy dodać, że Ludomir Handzel jest bardzo wygodnym kandydatem w drugiej turze dla kandydata PiS.
Kluczowym jest jednak, kogo wskaże KO, a prawdopodobnie Koalicja. To od nich zależy, czy w Nowym Sączu będzie rządził pisowski kandydat. Tak, PiS może przejąć władzę w Sączu. Stanie się tak, gdy Koalicja prześpi sprawę i od razu nie wystawi swojego mocnego kandydata, a także nie dopuści także do tego, że słaby kandydat nie wejdzie do drugiej tury wyborów. Będziemy mieli wtedy pojedynek wyborczy: kandydat prawicy versus Ludomir Handzel, który jest w istocie także człowiekiem prawicy.
Wskazanie kandydata na prezydenta Nowego Sącza z ramienia Koalicji jest sprawą ciągle otwartą. Decyzję podejmą w Krakowie/Warszawie rychło…
W kolejnym odcinku opublikuję zaległy odcinek o tym, że Nowy Sącz posiada szczególną pozycję na mapie wyborów samorządowych w Polsce.





