Strona główna Twoje miasto

Ja – Adalbert Necma: no… nareszcie!

Z cyklu(13): Pucu! pucu! chlastu! chlastu! (mk); motto: Bez poczucia humoru nie czytaj – szkoda oczu!

Rozświetlony mądrością Panie Redaktorze!

Nareszcie! Prez. Miasta NS złożył propozycję, co już samo w sobie na uwagę zasługuje. Przecież nie codziennie coś składa, nawet nie co drugi, nawet nie co trzeci. Ustalmy – prawie nigdy nie składa. Możliwe, że czeka na złożenie urzędu, ale to tylko przypuszczenie i co najwyżej świadczące o tym, że ja dobrze życzę mieszkańcom – Panu Prez. również! Cierpienie „na urzędzie” nie uszlachetnia.

O co więc biega? O ronda – o nowe ronda wybudowane w mieście. One same nic nie zawiniły, ale niechcący stały się bohaterami w kategorii „słoń a sprawa polska”. Nieskromnie się pochwalę, że już w lipcu, w liście do Pana Redaktora pt. „Kanikuła i Buła” (chyba wisi u Pana – można przeczytać) napisałem coś takiego (cytuję sam siebie):

„Nowa tradycja każe wielkie, mniejsze i najmniejsze inwestycje ochrzcić po świecku. W tym celu używano dotychczas oklepanego Mickiewicza, albo innego Kościuszkę. Ale to już passé! […] Wystarczy zrezygnować z różnorodności osobniczej i na sztandary lub tabliczki wpisywać tylko jedno, za to znane większości nazwisko. Ja proponuję … (tu wpisać właściwe). Nie, nie, nie! Nie to, o którym myśli wakacyjnie nastawiony Pan Redaktor – nie to. Jednakże zabieg ten można a nawet należy zastosować w lokalnej prasie, miejscowej telewizji, urzędowych sprawozdaniach, a nawet na każdym płocie. Skojarzenie wszystkiego z najważniejszym − to jest to!”

No tak – Kasandra ze mnie jakaś czy coś? Powiedzmy otwarcie; o Miłościwie Panującego w Mieście wtedy mi chodziło. I co – pomyliłem się; przyznaję. Pan Prez. wydał z siebie propozycję nadania nazw rondom, ale jako człowiek skromny i unikający wszelkimi siłami eksponowania własnej osoby, na pierwsze z nich wystawił Misia Uszatka! Zagranie godne mistrza oraz przyznania społecznego medalu Kaczki Dziwaczki w randze trzeciej, za mądrość i przy okazji za demokrację. Rondo drugie może być Bolka i Lolka – bo ono drugie, a oni dwaj. Tu można mieć zastrzeżenie. Pan Prez. zgubił Tolę sugerując, że jej rolę przejął jeden z nich – który? Wprawdzie w ten sposób nazwa zyskała walor progresywny, czyli postępowy, ale straciła prawdę czasu i prawdę ekranu (kiedyś bardzo modne połączenie). Podsumujmy – propozycja pierwsza: rondo Misia Uszatka, i druga: rondo Bolka i Lolka. Za pomysł i całokształt należy się nagroda typu „Quo vadis”. Niestety – dopiero po przeczytaniu powieści ze zrozumieniem (może nawet kilka razy), bo to jest sprawdzane.

Reklama

Czy to ma jakiś sens?

Zapewne gromada rozwrzeszczanych antagonistów zdążyła już szum zrobić. Zleciało się towarzystwo na „nie”, jak pszczoły do miodu własnego wyrobu. My – Pan Redaktor i ja – podejdziemy do tematu spokojnie i rzeczowo. Postaramy się odkryć racjonalne motywy działania Pana Prez., a może nawet wziąć go w obronę.

Rozpatrzmy. Bolek i Lolek mają głowy (razem z twarzą) zdecydowanie okrągłe. A rondo jakie jest? Okrągłe. Na dodatek, z głów obu wychodzą (wyrastają) sterczące w różne strony pojedyncze uwłosienia (u Lolka więcej, u Bolka mniej ). Z ronda też wychodzą pojedyncze drogi, żeby nie jeździć w kółko. I to jest bardzo mocne uzasadnienie – Bolek i Lolek górą!

A co z Misiem Uszatkiem? Ta sprawa jest bardziej skomplikowana, bo jak interpretować oklapnięte lewe uszko? Może jako tryumf „prawicy” (?), ale nie jest jasne, z której opcji Pan Prezydent. Jednakże, jak się komunikacyjnie dobrze zastanowić, to zjazdy z tego ronda (bez jeżdżenia w kółko) kierują w prawo – tak jak „postawione” uszko. To może jednak o politykę chodzi, a nie o miękkie „rondowanie” (Miś pluszowy jest).

Są i kolejne argumenty. W Bielsku – Białej stoi pomnik Bolka i Lolka, a w Łodzi (ulica Piotrkowska) Misia Uszatka. No to w grodzie, który ukochał Pan Prez. wszystkie te postaci, jedną zmyślną propozycją zostaną uhonorowane. Przecież wiele państw świata nimi się zachwycało. Miś w Słowacji nazywał się „Macko Uško”, a w Japonii „Oyasumi Kuma-chan”. Serial o Bolku i Lolku był emitowany nawet w Iranie. Znakomite towarzystwo; bośmy przecież „jacy tacy”!

Wszystko to jednak „pikuś mały”. Istota leży gdzie indziej (a pomniki stoją). Śmichy-chichy z Pana Prez. niegodne są mieszkańców miasta; ożywionych i nie. Baba Jaga, Kapitan Hak, Sherlock Holmes, Hamlet, Barbie, Kopciuszek, Gargamel, Czerwony Kapturek, Rumcajs i cała masa innych postaci, nigdy nie istniała. Są postaciami fikcyjnymi. Nie możemy (Pan Redaktor, Pan Prez. i ja) złapać za rękę Czerwonego Kapturka i ostrzec, żeby dziewczę nie szło do babci przez las. Z lalką Barbi nie da się podyskutować. Rozbójnik Rumcajs nie pójdzie do więzienia.

A jednak mamy do tych bohaterów jakieś rzeczywiste, uczuciowe odwołanie. Dlaczego? I tu do gry wchodzi – cała na biało – filozofia, bo tylko ona coś prawdziwego o życiu nam prawi. Uczenie chodzi o „paradoks fikcji”, a szlachetny Pan Prez., w przerwach miedzy sesjami Rady zapewne przyswoił sobie poglądy angielskiego filozofa. Colin Radford niedawno badał to zagadnienie – chociaż po angielsku.

Upraszczając:

– musimy wierzyć, że coś istnieje, aby się z czymś związać emocjonalnie;

– wiemy, że fikcyjni bohaterowie nie istnieją;

– jesteśmy związani z fikcyjnymi utworami i postaciami.

Sprzeczność? Paradoks? Oczywiście! Wiemy, że Kopciuszka nigdy nie było, ale mu współczujemy. Frankenstein nigdy nie zaistniał, ale się go boimy. I co z tym zrobić? Za-ak-cep-to-wać tę irracjonalność! To wprawdzie jest „lizanie lodów przez szybę”, ale właśnie ono pełni fundamentalną rolę w byciu człowiekiem. To nie jest sprawiedliwe, ale tak mamy. Dla większości to nie problem. Śmiejemy się z tego, że wystraszyliśmy się filmu, albo płakaliśmy nad kartkami zadrukowanego papieru – tyle.

Wyposażony w taką wiedzę, nadzwyczaj uczony Pan Prezydent, ją wykorzystuje. Rondo fizycznie i sprawdzalnie jest? Jest. Do fikcyjnych postaci Bolka i Lolka emocjonalnie się uśmiechamy? Uśmiechamy. Wystarczy to wszystko połączyć w całość i szlachetni mieszkańcy grodu życzliwy stosunek do ronda (nawet dwóch) oraz, przede wszystkim, do Pana Prez. będą mieli. Z Misiem Uszatkiem tak samo. To jest znakomity przykład używania wiedzy. Uczyć się, obywatele, uczyć! (CBDO)

Szlachetny Przywódca Miejski wie, co robi – za to mu chwała. Gdyby zaproponował nazwanie ronda, a nawet dwóch, postacią mało znaną, nawet szlachetną, do której większość nie ma uczuciowego odwołania, to klapa. Nawet jak ktoś czegoś o postaci się dowie, to nic nie zmieni. Żadnego powszechnego związku emocjonalnego z rondem (nawet dwoma) i Panem Prezydentem nie będzie. A przecież nie o to chodzi.

Panie Prezydencie – my za panem murem, a nawet za Bolkiem i Lolkiem oraz Misiem Uszatkiem! Niech się Pan trzyma i nie ulega zdradliwym podszeptom. Żadnego Mickiewicza, Kościuszki, lokalnych literatów i nieznanych bohaterów.

A Pan – Wielce Szlachetny w Prawdzie Panie Redaktorze – niech szepnie bardzo oświeconemu Panu Prezydentowi (przecież jest Pan Redaktor człowiekiem nad wyraz ustosunkowanym), że „słowo wyleci kamieniem, a wróci rzemieniem na szyję”*. Co napisawszy, niestety kończę.

Ja- Adalbert Necma

Ps.

1 Potwierdzam, że doszło i od Pana otrzymałem. Proszę wiec podziękować czytelniczce, która zechciała wzbogacić moją wiedzę w sprawie rajstop, w których drgnęło. Podziękowanie.

2. * – to mądrość ludu tanguckiego Si Sia – podaję za: Janusz Głowacki – „Jak być kochanym”, ale za prawdziwość jego wynurzeń nie ręczę.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj