Strona główna Wczoraj i dziś

Nowy Sącz w roku 1906 – czym żyła prasa

Reklama
Nowy Sącz - rynek i ratusz - na pocztówce wydanej w 1915 roku
Pocztówka wydana w 1915 roku. Źródło: Biblioteka Narodowa. Domena Publiczna

Pragnę zaprosić Czytelników do kolejnej do podróży w czasie. Cofamy się do Nowego Sącza w 1906 roku. Był to niezwykle ciekawy czas, obfitujący w wiele ciekawych wydarzeń, które znamy z ówczesnej prasy.

Przeczytaj też wcześniejszy artykuł w tym cyklu: Nowy Sącz 120 lat temu – polityka i religia 1906

Edukacja 120 lat temu znajdowała się w opłakanym stanie. Na całe szczęście niewiele różniła się w tym względzie od całej Galicji. Przepełnione było Gimnazjum, dlatego apelowano utworzyć nowe – wzorem innych miast. Tymczasem nielegalnie, w 1906 r. w sądeckim Gimnazjum powstało patriotyczne koło „Filaretów”, utworzone przez Romualda Mossoczego i Bolesława Barbackiego.

Nie brakowało w szkołach tragedii. W 1906 r. syn grekokatolickiego proboszcza z Jarosławia rzucił się pod koła pociągu, bowiem nie był w stanie przyswoić sobie wymaganego materiału szkolnego.

Reklama

W szkołach powszechnych (podstawowych) nie działo się dobrze. Przywoływano w prasie podsądeckie Biegonice, gdzie budynek szkoły nadawał się zdaniem dziennikarzy na wystawę krajową, jako „curiosum”. 23 września 1906 r. w szkole żeńskiej przy ul. Jagiellońskiej odbył się wiec rodziców, którzy protestowali przeciwko podobnym warunkom. Zwracali oni uwagę, że nie wietrzy się sal, w szkole panuje bałagan, a gimnastyka istnieje tylko na papierze, czyli rozkładach godzin. W ciasnych pomieszczeniach żniwo zbierała każda epidemia, jak w 1906 r., kiedy na dur brzuszny zachorowało 60 osób.

Warto odnotować coś pozytywnego – w 1906 r. zbudowano siedzibę zakładu sierot, jedynej takiej instytucji w całym powiecie. Już na początku działalności wybuchł w niej pożar, ale na szczęście nikomu nic się nie stało, zaś siedziba instytucji została odbudowana.

Wśród nowosądeckich nauczycieli szerokie poparcie uzyskał Krajowy Związek Nauczycieli Ludowych w Galicji powstały w 1906 r. Inicjatywa jego założenia pojawiła się w środowisku „Szkolnictwa Ludowego”. Pierwszym przewodniczącym organizacji został Antoni Broszkiewicz, a zastąpiła go Bronisława Lösch. W ramach związku krytykowano konserwatywne poglądy rządzących edukacją. Ponadto, od 1906 r. działało w mieście Powiatowe Koło ZNL, na czele z Karolem Chorążym, nauczycielem Szkoły Męskiej.

W życiu gospodarczym ważnym wydarzeniem było otwarcie nowej siedziby Kasy Zaliczkowej. Stosowna uroczystość miała miejsce 31 maja 1906 r. W tym samym czasie uchwalono nowy statut cechu rzemieślniczego i wówczas zamyślano też o założeniu własnej kasy, z której korzystaliby ubodzy, głównie na pokrycie kosztów leczenia, niezależnie od finansowania przez kasę chorych. Plany nie zostały jednak zrealizowane.

Powołano do życia Związek Urzędników Kolejowych, a w tej samej dzielnicy zaczęto budowę sklepu „Samopomocy” na rogu ul. Sienkiewicza i Zygmuntowskiej.

W 1906 r. nastąpił na świecie kryzys gospodarczy, który nie ominął także Nowego Sącza. Otwierało to drogę do manipulacji i spekulacji cenami, a prości mieszczanie nie byli w stanie sobie poradzić z tego rodzaju przestępstwami. Stąd w okresie pojawiającej się drożyzny zawsze winiono za nią obcych, najczęściej Żydów. Pierwszy raz większy wzrost cen nastąpił w 1906 r., a zdesperowani mieszczanie pisali skargi do prasy. Podawano przykład drogich ryb, które w Nowym Sączu kosztowały 2,40 koron, a w Tarnowie 1,6 koron. Rok wcześniej za rybę płacono zaledwie 75 halerzy, więc podwyżka była znaczna.

W życiu kulturalnym miasta warto odnotować dwie sztuki wystawione w „Sokole” przez związanych z instytucją aktorów. To Kościuszko pod Racławicami i Żywa szopka, które wzbudziły zachwyt mieszczan. Powstała Czytelnia Robotnicza TSL im. Szczepanowskiego i biblioteka Felicjanek. W 1906 r. debatowano w TSL o założeniu na nowo czytelni kolejowej, ale obawiano się tego kroku, aby nie stała się ona „wylęgarnią” socjalistów. W 1906 r. Ignacy Stadnik wybudował nowe atelier, przy ul. Szujskiego 5 (dziś Narutowicza) dla zakładu fotograficznego „Janina”. Do dziś ten zniszczony budynek zachwyca Sądeczan.

W 1906 r., z inspiracji środowiska nauczycieli utworzono Towarzystwo Turystyczne „Beskid”.

Głównym celem organizacji było przybliżenie turystom Beskidu Sądeckiego. Kazimierz Sosnowski wyznaczył wówczas piękny szlak z Rytra przez Przehybę do Szczawnicy, a potem opisał go w swoim przewodniku. Zapisało się do niego 97 osób. Towarzystwo zajmowało się głównie organizowaniem wycieczek, a pierwsza z nich odbyła się już w lipcu 1906 r. i wiodła od Piwnicznej do Rytra. W wyprawie uczestniczyło zaledwie 6 osób, a w kolejnej, już trzydniowej – 15.Na czele organizacji stał Fryderyk August hrabia Bereza, właściciel majątku i dworu w Witowicach Dolnych.

Prawdziwym ewenementem 1906 r., nie mieszczącym się w żadnej kategorii, była jedna w historii miasta prywatna uroczystość na cześć Katarzyny Famulonki. Przez 40 lat służyła w rodzinie Zaudererów i Langerów. Jubileusz odbył się w obecności starosty, zastępcy burmistrza i radnych. Jest to prawie pierwszy i ostatni wypadek w Galicji – komentował to wydarzenie starosta Jarosz. Tego dnia pracodawcy służącej przyznali jej uposażenie na kolejne lata życia. To jednak wyjątkowa sytuacja, inne służące po zakończonej pracy skazane były na życie w przytułku lub żebranie.

Taki był Nowy Sącz 120 lat temu – całkiem inne miasto, całkiem inne czasy.

Łukasz Połomski

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj