Tablica promująca prezydenta Nowego Sącza i jego zastępcę już od niemal pół roku stoi na rynku, przed ratuszem, i szpeci przestrzeń publiczną. Podobne bilboardy, umieszczone na jednoosiowych przyczepach, stoją w innych miejscach. W zależności od interpretacji przepisów, ich właściciel musi mieć zgodę na zajęcie pasa drogowego albo powinien otrzymać mandat np. za niedozwolone parkowanie (przyczepki formalnie są wyposażone w tablice rejestracyjne).
Miejski Zarząd Dróg i Straż Miejska nie widzą problemu. A tymczasem ich przełożeni z Ratusza prawdopodobnie naruszają prawo – choćby łamiąc obowiązującą na terenie miasta tzw. uchwałę krajobrazową.
Przyczepki z bilboardami reklamowymi, przed laty prawdziwa plaga krajobrazu polskich miast, były jednym z najpopularniejszych sposobów omijania przepisów. Ustawiane gdzie popadnie, często drażniące kolorystyką lub grafiką, zaśmiecające miasta, latami mogły stać i przynosić dochód właścicielom, ponieważ nieprecyzyjne prawo utrudniało usunięcie nielegalnie ustawionych tablic (legalne ustawianie teoretycznie było możliwe, jako tzw. zajęcie pasa drogowego). Z czasem wiele miast znalazło metody na oczyszczenie z tych zawalidróg przestrzeni publicznej, choćby modyfikując prawo lokalne lub skutecznie egzekwując istniejące przepisy.
W Nowym Sączu również przed laty uchwalono tak zwaną uchwałę krajobrazową. Miała dokładnie regulować m.in. zasady i warunki sytuowania także tablic reklamowych. Przez lata z centrum zniknęło sporo wielkoformatowych reklam czy szyldów. Ale przyczepki z materiałami promującymi obecne władze miasta nie zniknęły z krajobrazu. Pomińmy okres kampanii wyborczej, kiedy miasto tonie w obwieszczeniach kandydatów i ich komitetów (o tym za chwilę), ale stoją tu i teraz. Mimo, że wszystko wskazuje, że są ustawione nielegalnie.
Sprawę przyczep z tablicami reklamowymi próbowaliśmy wyjaśniać m.in. w zeszłym roku, kiedy na skwerach, chodnikach i trawnikach ustawiono kilkadziesiąt różnych tablic z reklamami płatnych koncertów w ramach Sądeckiej Jesieni Kulturalnej oraz bilboardy z prezydenckim hasłem „Pracujemy dla Ciebie”. Takie reklamy powinny mieć co najmniej m.in. zezwolenie na zajęcie pasa drogowego i naliczoną opłatę.
Obie miejskie jednostki, które powinny zajmować się tym tematem – Miejski Zarząd Dróg w Nowym Sączu oraz Straż Miejska „tradycyjnie” odmawiają bezpośredniego udzielenia odpowiedzi i odsyłają do biura prasowego przy Biurze Prezydenta w Urzędzie Miasta. To praktycznie uniemożliwia stosunkowo szybkie ustalenie faktów i uzyskanie informacji uzupełniających – biuro maksymalnie przeciąga terminy.
Dwa tygodnie po zadaniu pytania otrzymaliśmy z Biura Prezydenta stanowisko Straży Miejskiej: Jeśli chodzi o lawety reklamowe znajdujące się w przestrzeni publicznej odpowiada za to zarządca danego terenu (Miejski Zarząd Dróg lub podmiot prywatny).
Miejski Zarząd Dróg odesłał nas jednocześnie do „Rzecznika Miasta Nowego Sącza” (nie ma takiej osoby), ale Biuro Prezydenta po ponad dwóch tygodniach przesłało jednozdaniowe stanowisko MZD: Miejski Zarząd Dróg w Nowym Sączu informuje, że nie są to reklamy tylko informacje o wydarzeniach kulturalnych w naszym mieście.
Trudno jednak za reklamę wydarzeń kulturalnych uznać bilboardy podpisane nazwiskami prezydenta i jego zastępcy, z informacjami o udziale miasta w jednym z rankingów, ze spisem zmodernizowanych ulic czy promujących Kartę Nowosądeczanina. Tablica z takimi treściami (plakaty są zmieniane) stoi od początku listopada ub. roku na płycie rynku, od strony wjazdu z ul. Lwowskiej, na przyczepce (z tablicą rejestracyjną), więc można też uznać, że po prostu parkuje na płycie rynku. Nie wzbudza zainteresowania Straży Miejskiej.
Ale nawet jeśli by okazało się, że na ustawienie tej przyczepki wydano jakieś zezwolenie to jest jeszcze lokalne prawo, uchwalone w 2017 roku i które po okresie dostosowawczym weszło w życie kilka lat później. Chodzi o uchwałę Rady Miasta Nowego Sącza „w sprawie ustalenia zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów, standardów jakościowych oraz rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane”.
Nie wchodząc w szczegóły warto tylko zwrócić uwagę, że ścisłe centrum jest szczególnie chronione i obowiązują w nim największe ograniczenia (przypomnijmy że zabytkowe centrum Nowego Sącza to także obszar pod ochroną konserwatorską). Otóż uchwała krajobrazowa w przypadku przez nas opisywanym jasno określa zakaz sytuowania tablic reklamowych i urządzeń reklamowych na pojazdach nie dopuszczonych do ruchu lub na pojazdach dopuszczonych do ruchu, lecz używanych jako statyczny nośnik tablicy reklamowej bądź urządzenia reklamowego.
Jednocześnie uchwała dopuszcza wyłącznie lokalizację okolicznościowych wolnostojących tablic reklamowych i urządzeń reklamowych, w tym masztów flagowych, związanych z wydarzeniami kulturalnymi, sportowymi, edukacyjnymi bądź społecznymi umieszczanych na okres nie dłuższy niż 30 dni.
Przypomnijmy, że tablica na płycie rynku stoi już od sierpnia 2025 (początkowo była tu reklama SJK, zmieniające się treści „prezydenckie” umieszczane są od początku listopada). Podobna przyczepka stoi przy ul. Kilińskiego od zeszłego lata. Kilka tygodni temu ustawiono kolejną, przy rondzie Jana Pawła II.
Tablice reklamowe w stylu wczesnych lat 90. pokazują jak ważne dla obozu prezydenta Ludomira Handzla są kwestie związane z autopromocją. Ratusz ma swoje wydawnictwo (Kurier Nowosądecki), liczne strony internetowe, fanpejdże w mediach społecznościowych i materiały promocyjne publikowanie odpłatnie lub gratisowo w kilku zewnętrznych tytułach (w co najmniej jednej bezpłatnej gazecie, serwisie internetowym, rozgłośni oraz kablówce).
Ale mimo to wydawane są kolejne pieniądze podatników na wynajem przyczepek i druk bilboardów. Czemu? Póki władze miasta nie wyjaśnią tej zagadki, możemy tylko zgadywać.
Przypomnijmy, że w ostatnich wyborach samorządowych w 2024 roku Ludomir Handzel i Koalicja Nowosądecka „zalali” miasto swoimi materiałami wyborczymi. Skala działań promocyjnych była niespotykana wcześniej w mieście. Pomimo, że podlegająca rozliczeniu i jawna kampania wyborcza ma wiele ograniczeń związanych z jej finansowaniem (jeśli chodzi o źródła jak i wysokość kwot). W każdym razie intensywna kampania wizerunkowa z pewnością pomogła uzyskać prezydentowi reelekcję już w pierwszej turze. A w złożonym później sprawozdaniu (zatwierdzonym przez komisarza wyborczego) została rozliczona na łącznie 114 tys. zł.
I w tym kontekście pojawiają się przyczepki reklamowe. Konkretniej w sprawozdaniu Komitetu Wyborczego Wyborców Koalicja Nowosądecka Ludomira Handzla, i w jednej z umów, która dotyczy bezpłatnego użyczenia… 20 przyczepek do ekspozycji materiałów Wyborczych KN.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że przyczepki wypożyczył pewien obywatel, który (według oświadczenia w umowie) nie prowadzi działalności gospodarczej. To istotne, bowiem firma nie może użyczać bezpłatnie sprzętu na działania związane z kampanią wyborczą. Musiałaby komitetowi wyborczemu wypożyczyć przyczepki za zapewne niemałą kwotę a ten koszt musiałby być wliczony do limitu wydatków komitetu.
Ale „zwykły” obywatel może przecież mieć pod domem 20 przyczepek i oddać je bezpłatnie w użyczenie komitetowi, który mu się podoba. Tym chętniej gdy być może wie, że taka szczodrość spotka się w przyszłości z wdzięcznością wynajmującego. Zatem pojawiają się pytania: czy obecny długoterminowy najem przyczepek przez Miasto lub na potrzeby miejskich instytucji, jest pewną formą zapłaty czy rekompensaty za przysługę „bezpłatnego użyczenia” 20 przyczepek w czasie kampanii wyborczej? Jakie środki są obecnie wydawane w związku prezentacją materiałów autopromocyjnych na bilboardach? Jakie podmioty realizują usługi związane z ustawieniem i ekspozycją tablic? Czy ustawienie i lokalizację tablic poparto jakimikolwiek decyzjami administracyjnymi?
Liczymy że Ratusz w myśl prawa prasowego (obowiązek odpowiedzi na krytykę) przedstawi wszystkie informacje związane z opisywaną sprawą.
Jerzy Olszowski




