Od kilku tygodni odbywają się zebrania ogólne mieszkańców w celu wybrania przewodniczącego i zarządu osiedla. Zgodnie ze statutem osiedli zwołuje je prezydent Nowego Sącza. Na razie tam, gdzie w mijającej kadencji rządzili radni Koalicji Nowosądeckiej Ludomira Handzla. Do tej pory odbyły się wybory władz 7 osiedli (spośród 25) – terminy kolejnych nie są jeszcze znane.
Taka organizacja, przy oszczędnej informacji o odbywających się zebraniach wyborczych oraz ich wynikach, wzbudza coraz większą krytykę. Także Krzysztof Głuc, przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza uważa, że zmiany organizacyjne i statutowe osiedli są niezbędne i ma nawet wstępny projekt. Jednak dyskusja, konsultacje i ewentualne wdrożenie zmian będzie możliwe dopiero za 4 lata, w kolejnej kadencji zarządów osiedli.
Zarząd osiedla to organ wykonawczy w samorządowej jednostce pomocniczej gminy, na którego czele przewodniczący. Działa na podstawie statutu osiedla, a jego kadencja trwa 4 lata, która właśnie dobiega końca (na każdym osiedlu wybory odbywały się i odbywają w różnych terminach).
W poprzednich kadencjach wybory do zarządów osiedli były ogłaszane jednym rozporządzeniem prezydenta miasta. W 2022 roku (z powodu pandemii 2 lata później, niż formalnie wypadało) zostały ogłoszone pod koniec maja – z pierwszym terminem 2 czerwca (na Gorzkowie) a ostatnim 14 lipca (Zabełcze). Kadencja zarządu, zgodnie ze statutem osiedla, trwa 4 lata a „po upływie kadencji Zarząd Osiedla pełni swoją funkcję do dnia wyboru nowego zarządu, jednak nie dłużej niż przez 4 miesiące”.
Przewodniczącymi zarządów osiedli w mijającej kadencji jest/było aż 12 osób – radnych, w tym 8 z 9-osobowego klubu rządzącej Koalicji Nowosądeckiej. Kwestia, czy radny powinien być także przewodniczącym zarządu osiedla (lub odwrotnie) jest jednym z „odwiecznych” punktów sporu, jednak większe kontrowersje w mieście wzbudza obecnie co innego. Chodzi o sposób zwoływania przez prezydenta zebrań na osiedlach w celu wyboru zarządu. Odbywa się z zaskoczenia, na bieżąco, z tygodniowym, dwutygodniowym wyprzedzeniem. Informacja o tym umieszczana jest tylko w BIP i na kilku tablicach UM na osiedlu. Do tej pory w ten sposób zwołano wybory dla 6 osiedli – tylko dla tych, gdzie przewodniczącymi są radni KN. Siódme wybory odbyły się 30 lipca (dla Starego Miasta), pozostałych terminów wciąż jeszcze nie ogłoszono.
Ogłaszanie „znienacka” terminów wyborów jest odbierane jako taktyka mająca utrudnić przygotowanie potencjalnym konkurentom ludzi obozu władzy. Z drugiej strony Ratusz może sam spokojnie prowadzić własne działania promocyjno-propagandowe, znając tylko samemu daty zebrań wyborczych.
Widać to było m.in. prezydenckich i miejskich mediach społecznościowych, które jeszcze przed oficjalnymi zarządzeniami o terminie wyborów roiły się od tzw. rolek z radnymi-przewodniczącymi zarządów i prezydentami, z troską pochylającymi się nad uszkodzonymi chodnikami, witającymi gości na jakimś spektaklu, rozdającymi cukierki na festynie czy „uczestniczącymi” w podpisaniu jakiejś umowy, wymyślonej głównie na potrzeby nagrania. Tuż przed wyborami na osiedlach rządzonych przez radnych Koalicji Nowosądeckiej, ukazał się też kolejny numer ratuszowego wydawnictwa propagandowego – Kuriera Nowosądeckiego o nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy – z wywiadami i tekstami opisującymi sukcesy starających się o reelekcję.
Jednak zaskakujące w tej sprawie jest stanowisko prezydenta Ludomira Handzla, który właśnie odpowiedział na interpelację radnego Wojciecha Piecha, który zwracał uwagę na nieregularne publikowanie terminów zebrań wyborczych, które „może ograniczać możliwość udziału osób, które nie śledzą na bieżąco komunikatów Urzędu Miasta, osób pracujących, seniorów oraz mieszkańców zainteresowanych działalnością społeczną”.
„Terminy i pory spotkań wyborczych dostosowane są do warunków dostępności lokali i zasobów techniczno-kadrowych urzędu (…) Informacja o ww. spotkaniach jest przekazywana do publicznej wiadomości poprzez Biuletyn Informacji Publicznej oraz rozplakatowanie obwieszczeń na miejskich tablicach ogłoszeń. Sposób i forma informowania o terminach spotkań wyborczych wynika z postulatów mieszkańców, którzy wskazywali, że na wiszące długotrwale zbiorcze zestawienie prawie nikt nie zwraca uwagi. Przyjęta obecnie praktyka celowo jest skierowana do mieszkańców konkretnego osiedla na którym odbywa się zebranie wyborcze. Dzięki takiej formie mieszkańcy czują się wyróżnieni i z łatwością zwracają uwagę na informację, która jest do nich bezpośrednio skierowana (…)” – czytamy w odpowiedzi prezydenta.
Prezydent pisze również, że „ogłoszenia o zebraniach publikowane są na tyle wcześnie, że każdy zainteresowany jest w stanie zapoznać się z informacją. Wskazuje na to również znacznie wyższa niż w ubiegłych latach frekwencja na zebraniach oraz fakt prowadzenia przez niektóre osoby swoistej kampanii wyborczej”.
Prezydent wspominając o wyższej frekwencji nie podaje żadnych danych. I nawet trudno sprawdzić, czy mówi prawdę czy nie. Bowiem nie ma publicznie dostępnych jakichkolwiek danych odnośnie frekwencji w czasie poprzednich i obecnych wyborów zarządów osiedli. Co więcej, Ratusz nie publikuje nawet podstawowej informacji – o wyniku wyborów na poszczególnych osiedlach czy zgłoszonych kandydatach i liczbie głosów. Takie dane biuro prasowe UM po raz ostatni przekazywało w 2016 roku.
Jak przebiegały dotychczasowe wybory do zarządów osiedli?
Pierwsze ogłoszenia, dla dwóch osiedli, ukazały się 29 maja. Na 11 czerwca wyznaczono zebranie Osiedla Przydworcowe, gdzie przewodniczącym jest radny Jakub Prokopowicz (Koalicja Nowosądecka Ludomira Handzla). Był jedynym kandydatem – zdobył 79 głosów. Obecnych na zebraniu było niespełna 100 osób.
Na 15 czerwca wyznaczono wybory na osiedlu Kochanowskiego. Tutaj jeden z jego najbliższych współpracowników prezydenta, radny Krzysztof Ziaja, jest przewodniczącym zarządu osiedla od 2016 roku. Ziaja sam zadbał o ściągnięcie na zebranie wyborcze swoich zwolenników. W mediach społecznościowych zapraszał mieszkańców osiedla na bezpłatną wycieczkę w Pieniny. Na wycieczkę można było się zapisać wyłącznie na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym, w domyśle po zagłosowaniu na przewodniczącego. Swoją drogą wycieczka była organizowana w ramach budżetu obywatelskiego czyli ze środków wszystkich mieszkańców. Projekt do BO był zgłoszony przez współpracowników radnego, który jest szefem „Stowarzyszenia Osiedle Kochanowskiego”, które organizuje takie wycieczki w ramach konkursowych dotacji z Urzędu Miasta.
Metoda „na wycieczkę” zadziałała. Według informacji zamieszczanych w mediach społecznościowych jedyny kandydat – Ziaja (po jego zgłoszeniu od razu, na wszelki wypadek zamknięto listę) – otrzymał 206 głosów, czyli praktycznie wszystkich uczestników zebrania.
Kiełbasa wyborcza i swoiste perpetuum mobile na poziomie wyborów zarządu osiedla. Informacja kolportowana przez Krzysztofa Ziaję – radnego i przewodniczącego klubu Koalicji Nowosądeckiej Ludomira Handzla, jednocześnie przewodniczącego Zarządu Osiedla Kochanowskiego. Wybory na… pic.twitter.com/m8RzSzi9dh
— Twój Sącz (@twojsacz_pl) June 9, 2026
8 czerwca w BIP ukazało się zarządzenie prezydenta zwołujące na 18 czerwca zebranie mieszkańców w celu wybrania Zarządu Osiedla Zawada. Tutaj w gorącej atmosferze doszło do rywalizacji radnego Koalicji Nowosądeckiej Tomasza Dydy (dotychczasowego przewodniczącego zarządu osiedla) z kontrkandydatem – Łukaszem Basiagą. Głosowanie zakończyło się zwycięstwem Dydy (96 do 95 głosów) ale pojawiły się zarzuty, że nie wszyscy obecni mogli uczestniczyć w wyborach (z powodu braku kart do głosowania).
Pytaliśmy o to Biuro Prezydenta, ale z odpowiedzi wynika, że nie warto zawracać sobie zarzutami głowy, bowiem pochodzą ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości. Ponadto poinformowano nas, że „w związku ze skandalicznym zachowaniem jednego z radnych zostało złożone przez UM zawiadomienie w Komendzie Miejskiej Policji o utrudnianiu przebiegu wyborów do Zarządu Osiedla poprzez wywieranie presji na głosujących (głośne krzyki), przekroczenie uprawnień oraz nielegalne przetwarzanie danych osób z rejestru wyborców”.
Chodzi o radnego Błażeja Targosza, który obserwował zebranie i zgłaszał uwagi o nieprawidłowym, jego zdaniem, przebiegu a kilka godzin po jego zakończeniu (18 czerwca) złożył na Policji „zawiadomienie o sfałszowaniu wyborów” na osiedlu Zawada. UM złożył swoje zawiadomienie dopiero 22 czerwca. Jednak nie wiadomo, jaki jest dalszy bieg sprawy. 8 lipca Komenda Miejska Policji w Nowym Sączu potwierdziła nam jedynie oba „zawiadomienia dot. naruszenia przebiegu wyborów do zarządu jednego z osiedli na terenie Miasta Nowego Sącza”. – Postępowania są w toku i z uwagi na ich dobro nie udzielamy więcej informacji w tej sprawie – przekazała Aneta Izworska z Zespołu ds. Komunikacji Społecznej KMP.
9 lipca odbyły się wybory do Zarządu Osiedla Piątkowa. Wygrał Grzegorz Ledziński, jedyny kandydat – wieloletni przewodniczący zarządu osiedla i radny Koalicji Nowosądeckiej Ludomira Handzla. W zebraniu podobno uczestniczyło około 170 osób ale nigdzie nie można doszukać się liczby głosów oddanej na Ledzińskiego. Jak już wspomnieliśmy, UM nigdzie nie publikuje takich danych i trzeba się opierać jedynie na ewentualnych relacjach uczestników.
Ponad 300 osób wzięło udział 16 lipca w wyborach na Wojska Polskiego największym osiedlu (ponad 6 tys. mieszkańców) w Nowym Sączu. Wygrał Dawid Dumana, dotychczasowy przewodniczący i radny Koalicji Nowosądeckiej, otrzymując 245 głosów. Jego kontrkandydatem był Damian Olesiak, lokalny aktywista. Zdobył 88 głosów co było całkiem przyzwoitym wynikiem, zważywszy że stanął przeciw człowiekowi wspieranemu ze wszystkich sił przez władze i środki budżetowe.
Zresztą te wyniki okazały się jeszcze okazją, do ponownego ataku osoby, która „odważyła się” spróbować sowich sił w wyborach osiedlowych. Jeden ze wspieranych przez Ratusz serwisów pisząc o rzekomym „nokaucie” był jednym z elementów internetowej kampanii starającej się dyskredytować rywala obozu władzy i potencjalnych „opozycjonistów” w przyszłości. Uruchomiono zarządzane przez ludzi Ratusza fałszywe konta, produkowano ośmieszające grafiki, deprecjonowano kontrkandydata a z drugiej strony dalej wychwalano osiągnięcia przewodniczących z rządzącej koalicji. Nawet pewien wysoki rangą urzędnik napisał w mediach społecznościowych m.in., że wielki sukces Dumany „to efekt lat autentycznej pracy na Osiedlu Wojska Polskiego. Kiedy inni przypominają sobie o mieszkańcach tylko przed wyborami, Dawid jest tu zawsze. Wydarzenia sportowe, tętniące życiem pikniki, wycieczki, zarażanie energią lokalnej społeczności – to nie są tanie, jednorazowe sztuczki kampanijne. To czyste, budowane latami zaufanie, którego nie da się kupić za żadne pieniądze!”.
Urzędnik ów w tym samym, płomiennym wpisie, napisał, poniekąd dwuznacznie i wręcz ryzykownie: „Jak głęboko trzeba było tkwić we własnej, oderwanej od rzeczywistości propagandzie, żeby uwierzyć, że same obietnice mogą wygrać z realnym, namacalnym działaniem?! Że kilka postów, jedna rolka i plakaty wpłyną na wybory osiedlowe? Cóż za bolesne zderzenie z rzeczywistością”.
I na dodatek napisał proroczo, bowiem narracja załamała się nadspodziewanie szybko, bo 27 lipca w trakcie wyborów do Zarządu Osiedla Falkowa. Otóż dotychczasowy przewodniczący zarządu osiedla oraz radny Koalicji Nowosądeckiej Ludomira Handzla – Artur Czernecki, nie zdobył zaufania większości około 200 uczestników zebrania. Zyskał 95 głosów, jednak na zgłoszonego kontrkandydata, Wiesława Platę, „mieszkańca ulicy Falkowskiej”, padło 101 głosów.
Jak dotąd ostatnie wybory odbyły się 30 lipca, na osiedlu Stare Miasto. W tym przypadku trudno było zebrać wymagane statutem osiedla minimum 50 mieszkańców uprawnionych do głosowania. Aż to się udało, przeprowadzono wybory, które wygrała Katarzyna Nurek (pracująca w UM, wcześniej dwukrotnie, bez powodzenie startowała z list Koalicji Nowosądeckiej w wyborach do Rady Miasta). Zdobyła 34 głosy. Drugi kandydat, młody miejski aktywista Antoni Chwastek, otrzymał 19 głosów (w kolejnym głosowaniu wszedł do zarządu osiedla).
Wybory do zarządów osiedli odbywają się na podstawie statutów poszczególnych osiedli, uchwalonych kilkanaście lat temu (w 2008 roku). Zdaniem wielu komentatorów wymagają daleko idących zmian. Choćby poszerzenia możliwości głosowania, bez konieczności udziału w jedynym zebraniu w jednym terminie.
Z tym zgadza się Krzysztof Głuc, przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza. – Jest wiele rzeczy w statutach osiedli które wymagają uwagi i aktualizacji, począwszy od drobnych, technicznych rzeczy aż po zmiany samej formuły wyborów – mówi nam Krzysztof Głuc. Ponieważ „nie można zmieniać reguł w trakcie”, na jesień zapowiadając początek konsultacji w sprawie zmian statutu osiedli. Jak deklaruje przewodniczący, ma już wstępny projekt zmian, które można by dyskutować i próbować wprowadzać, aby kolejne wybory do zarządów osiedli (w 2030 roku) odbyły się już według nowych reguł.
(JO)




