Strona główna Kultura

Jazzowy listopad w Starym Sączu

Materiał opublikowano w ramach Partnerstwa na rzecz Promocji Kultury

Co wspólnego mają szkolna sala gimnastyczna w Krakowie, Leopold Tyrmand grający na fujarce i listopadowy festiwal jazzu w Starym Sączu? Więcej, niż mogłoby się wydawać. Historia polskich Zaduszek Jazzowych zaczęła się od niezwykłego zbiegu okoliczności. Dziś, ponad siedemdziesiąt lat później, listopad stał się w Polsce prawdziwym miesiącem jazzu.

W 1954 roku dwaj entuzjaści jazzu, Jacek Borowiec i Witold Kujawski, postanowili zorganizować w Krakowie ogólnopolskie spotkanie jazzmanów. Pomysł był prosty: zaprosić muzyków z różnych części kraju, żeby mogli wreszcie wspólnie pograć. Był tylko jeden problem. Nie sposób było znaleźć odpowiedniego terminu.

Jazzmani zarabiali wówczas na życie, grając w restauracjach, lokalach tanecznych i orkiestrach rozrywkowych. Pracowali wieczorami, w soboty, niedziele i święta. Kiedy zaczęto porównywać ich kalendarze, okazało się, że jedynym dogodnym terminem jest… 1 listopada.
I tak narodziła się tradycja Zaduszek Jazzowych. Nie z potrzeby wspominania zmarłych muzyków, jak można by dzisiaj przypuszczać, lecz z całkiem przyziemnego problemu organizacyjnego.

1 listopada 1954 roku w sali gimnastycznej szkoły przy ulicy Królowej Jadwigi w Krakowie spotkali się jazzmani z całej Polski. Byli wśród nich Krzysztof Komeda, Andrzej Kurylewicz i członkowie legendarnego zespołu Melomani. Spotkanie otworzył Leopold Tyrmand, wygrywając na fujarce melodię „Swanee River”. Potem rozpoczęło się wielkie jam session. W zadymionej sali, pomiędzy szkolnymi ławkami, muzycy improwizowali do późnej nocy. Atmosfera była tak niezwykła, że spotkanie przedłużono. Tak rozpoczęła się historia Krakowskich Zaduszek Jazzowych.

Siedemdziesiąt dwa lata później Zaduszki Jazzowe są już ogólnopolskim fenomenem. Na przełomie października i listopada organizują je zarówno renomowane instytucje muzyczne, jak i niewielkie domy kultury, kluby czy stowarzyszenia. W dziesiątkach miejscowości odbywają się koncerty, których wspólnym mianownikiem jest listopadowa data i jazzowa tradycja.

Stary Sącz wybrał jednak własną drogę

Kiedy osiem lat temu rodził się Sącz Jazz Festival, jego organizatorzy nie zdecydowali się na dołączenie do zaduszkowej tradycji. I dziś nie mają powodów, by tego żałować. Przez osiem edycji festiwal zbudował własną, rozpoznawalną markę, a przede wszystkim wierną publiczność, która przyjeżdża do Starego Sącza nie tylko dla ulubionych artystów, lecz także po to, by odkrywać nieznaną wcześniej muzykę.
Własna tożsamość daje organizatorom większą swobodę programową. Pozwala zestawiać legendy jazzu z młodym pokoleniem, prezentować różne estetyki, konfrontować muzyków z odległych środowisk i proponować publiczności coś więcej niż pojedynczy listopadowy koncert.

Tegoroczna, ósma edycja jest tego dobrym przykładem. Przez niemal cały listopad scena Kina Sokół będzie miejscem spotkań artystów z Polski, Europy i Stanów Zjednoczonych.

Już 6 listopada festiwal otworzy słowackie AMC Trio z amerykańskim trębaczem Johnem Daversą, wielokrotnym laureatem nagrody Grammy. AMC Trio ma na koncie współpracę z takimi muzykami jak Randy Brecker czy Ulf Wakenius. W Starym Sączu wystąpi po raz trzeci, tym razem z jednym z najbardziej wszechstronnych amerykańskich trębaczy, kompozytorów i aranżerów. John Daversa od kilku lat jest jednym z najgorętszych orędowników dość niepozornego instrumentu, jakim jest EVI (Electronic Valve Instrument). Z pewnością zaprezentuje jego niezwykłe możliwości brzmieniowe również starosądeckiej publiczności festiwalowej.

AMC Trio z amerykańskim trębaczem Johnem Daversą

Dwa dni później, 8 listopada, na scenie Kina Sokół spotkają się Urszula Dudziak i Grzech Piotrowski w projekcie „Just Duo”. Ona — jedna z najbardziej oryginalnych osobowości światowej wokalistyki jazzowej, która uczyniła z ludzkiego głosu instrument o niemal nieograniczonych możliwościach. On — saksofonista, kompozytor i twórca World Orchestry, poruszający się na pograniczu jazzu, muzyki etnicznej i improwizowanej. Będzie to spotkanie dwóch wyrazistych osobowości, w którym głos i saksofon prowadzą własny, nieprzewidywalny dialog.

Urszula Dudziak i Grzech Piotrowski w projekcie „Just Duo"

A to dopiero początek. W kolejnych tygodniach w Starym Sączu wystąpią m.in. Maciej Obara Quartet, amerykańskie Artifacts Trio, Gerald Clayton Trio oraz Kinga Głyk, której koncert 27 listopada zakończy muzyczną część festiwalu.

Dzień później, 28 listopada, odbędzie się gala, podczas której poznamy laureatów Grand Master Award oraz Audience Award — nagrody przyznawanej przez publiczność.

Pierwsze Zaduszki Jazzowe były spontanicznym spotkaniem muzyków, którzy po prostu chcieli razem grać. Dzisiejszy Sącz Jazz Festival jest przedsięwzięciem o zupełnie innej skali, ale coś z tamtej idei pozostało niezmienne: przekonanie, że jazz jest przede wszystkim sztuką spotkania, dialogu i muzycznej wolności.

I właśnie dlatego warto w listopadzie przyjechać do Starego Sącza. 

W pierwszym tygodniu festiwalu zapraszamy na dwa koncerty. 

6 listopada, godz. 19.00 — AMC Trio feat. John Daversa

8 listopada, godz. 19.00 — Urszula Dudziak & Grzech Piotrowski „Just Duo”

Festiwal potrwa do 27 listopada, a gala finałowa odbędzie się 28 listopada 2026 roku.

Bilety i program koncertów: https://ekobilet.pl/collections/ckis/8-sacz-jazz-festival

Organizatorem festiwalu jest Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu. Tegoroczny festiwal uzyskał dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Materiał opublikowano w ramach Partnerstwa na rzecz Promocji Kultury

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj